Terminy Spotkań:

 

 

Wrzesień 2014

 

4 września


godz. 18:00 

Msza św. z modlitwą wstawienniczą

 

11 września

godz. 19:00

Spotkanie modlitewne

 

18 września

godz. 19:00

Spotkanie modlitewne 

 

25 września

godz. 19:00

Adoracja Najświętszego Sakramentu

 

Dzisiaj jest: 21 Wrzesień 2014    |    Imieniny obchodzą: Hipolit, Mateusz, Daria


 

    

Licznik odwiedzin:

dzisiaj:50
wczoraj:83
w tym tygodniu640
w tym miesiącu:1714
razem:86713


 

 

 

 



















 

          Designed by:
  www.hosti.eu

 

 

Modlitwa wstawiennicza grupy prowadzona

jest w kościele,

najczęściej w czwartki 

po wspólnotowej Mszy Świętej

lub po adoracji Najświętszego Sakramentu

posługujemy również na mszy o "Uzdrowienie Fizyczne i  Wewnętrzne"

z ojcem Teodorem Knapczykiem

 

 Służymy modlitwą wstawienniczą poprzez zeszyt

"Zeszyt SOS"

Osoby pilnie potrzebujące wsparcia modlitewnego mogą skorzystać z tej formy wstawiennictwa.
Można zadzwonić :

Małgosia tel: 508 051 865

(od 20.09.2014 do 15.10.2014 numer telefonu będzie niedostępny)
podać intencję w jakiej potrzebujemy modlitwy przez dziewięć dni będzie trwała nowenna w intencji , o  którą prosisz.

Prośbę można ponawiać.

 

Odnowa w Duchu Świętym wprowadziła dwie szczególne formy modlitwy za innych. Omówię je w kolejności odwrotnej niż chronologia ich powstawania.

  Pierwsza z nich to nabożeństwo z modlitwą o uzdrowienie. Polega ono na tym, że po Mszy św. prowadzono modlitwę o uzdrowienie, często połączoną z posługą charyzmatami. Praktyka ta stała się na tyle powszechna, że 14 września 2000 roku Kongregacja Nauki Wiary wydała na ten temat specjalny dokument: „Instrukcję na temat modlitwy w celu osiągnięcia uzdrowienia od Boga”. Pismo to ukazuje zasady, jakie w tym względzie powinny być przestrzegane przez grupy modlitewne. Szczególnie istotne jest w nim rozróżnienie między pozaliturgicznymi formami modlitwy o uzdrowienie (w których dopuszczalna jest pewna dowolność), a formami liturgicznymi (które powinny odbywać się z zachowaniem wszelkich norm właściwych liturgii).    

   Druga forma modlitwy wstawienniczej pojawia się dwukrotnie w trakcie Seminarium Odnowy w Duchu Świętym, będącym formą rekolekcji wprowadzających uczestników w tajemnicę chrześcijaństwa. Sprawują ją animatorzy wraz z kapłanem oraz osoby o większym doświadczeniu i dłuższym stażu w grupie modlitewnej. W pierwszej z wymienionych modlitw proszą oni Boga o łaskę uzdrowienia uczestnika seminarium z wszystkich chorób duchowych, emocjonalnych i fizycznych, które ograniczają i przeszkadzają mu w drodze do Boga. W drugiej grupa modli się za uczestnika seminarium o łaskę jego otwarcia na charyzmaty, które Bóg włożył w jego serce podczas sakramentu Chrztu św. i bierzmowania. W obu przypadkach oferowana pomoc nie ogranicza się tylko do samej modlitwy, lecz poprzedza ją jeszcze wspólne rozeznanie. Zwyczaj takiej modlitwy przenosi się często na spotkania modlitewne, w trakcie których cała wspólnota wstawia się za potrzebującymi szczególnego wsparcia. Niekiedy we wspólnotach proponowana jest także stała posługa modlitwą wstawienniczą. Sprawuje ją grupa osób, które są szczególnie powołane do takiej formy pomocy innym. Bywa, że jest to forma towarzyszenia danej osobie na drodze jej duchowego wzrostu, szczególnie w momentach trudności lub kryzysów. Ta forma modlitwy wstawienniczej stanowi główny temat niniejszej książki.        

    Popularność tej praktyki w wielu wspólnotach świadczy o wielkim zapotrzebowaniu na taką formę duchowej pomocy. We wspomnianej wcześniej Instrukcji Kongregacji Nauki Wiary czytamy: „Gorące pragnienie szczęścia, głęboko zakorzenione w sercu człowieka łączy się ściśle z dążeniem do uwolnienia od choroby i do zrozumienia jej sensu, gdy się jej doświadcza. Jest to ludzkie doświadczenie, które znajduje w Kościele szczególny oddźwięk, ponieważ w taki czy inny sposób dotyczy wszystkich” 4. Dalej zaś czytamy: „Choroba także, jak i inne cierpienia ludzkie, stanowi uprzywilejowany moment modlitwy: czy to jako prośba o łaskę, aby przyjąć chorobę w świetle wiary i zgodzić się z wolą Bożą, czy również jako błaganie o otrzymanie uzdrowienia

Każdemu z nas zdarzają się różnego rodzaju trudności, wówczas w sposób naturalny szukamy oparcia u tych, którzy cieszą się naszym zaufaniem. Często są to osoby ze wspólnoty modlitewnej, do której należymy. Nawet sam Jezus podczas swojej wewnętrznej walki w Ogrójcu potrzebował obecności przyjaciół: Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną! (Mt 26, 38).

Piękny przykład rozeznania w podjętej modlitwie wstawienniczej odnajdujemy w Dzienniczku św. Faustyny Kowalskiej. Opisuje ona następujące zdarzenie: Przed paru dniami, przyszła do mnie pewna osoba z prośbą, żebym się bardzo za nią pomodliła w jej intencji, bo ma tak ważne i pilne sprawy. Nagle uczułam w duszy, że nie jest to miłe Bogu i odpowiedziałam jej, że nie będę się modlić w tej intencji – pomodlę się za nią ogólnie. Za parę dni ta pani przyszła do mnie i podziękowała mi, że się nie modliłam na jej intencję, ale za nią, ponieważ miała zamiar pełen mściwości względem pewnej osoby, dla której winna była cześć i uszanowanie na mocy czwartego przykazania. Pan Jezus zmienił jej wnętrze i sama uznała swoją winę, jednak zdziwiła się, że przeniknęłam jej tajemnicę” 18. Owe „odczuwanie” skuteczności danej modlitwy znane jest i dzisiaj. Jest ono łaską rozeznania udzielaną czasem tym, którzy modlą się za inny

Cały tekst "Modlitwa wstawiennicza we wspólnocie" można odnaleść w zakładce Formacja

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                      Tajniki modlitwy wstawienniczej    

 

 

 

 

 

 

 

 

Autor: ks. Andrzej Grefkowicz

ImageW Odnowie modlitwa wstawiennicza najchętniej jest podejmowana razem z osobą zainteresowaną. To bardzo ważny aspekt różnicujący i mający ogromne znaczenie dla skuteczności tej modlitwy. Nasze prośby kierowane do Pana Boga nie mają na celu „zmiękczenia” Go, żeby w swojej hojności zechciał coś dodatkowo „dorzucić”, a bardziej są kształtowaniem dyspozycji proszącego do przyjęcia łaski, której Pan Bóg naprawdę chce mu udzielać. Taki jest sens modlitwy prośby.

Jeśli Pan Jezus zachęca nas, żebyśmy Go prosili, to nie dlatego, że On tak lubi być proszony i dopiero wtedy gotów jest czegoś udzielić. Ta modlitwa ma obudzić w człowieku postawę otwartości na przyjęcie tego, czego On chce udzielać. Jest w tym także uznanie, że są to dary, które pochodzą od Boga – gdy proszę, to mam świadomość, że tylko On jest Dawcą. A skoro ktoś, dla kogo prosimy, jest obecny pośród nas, to otwiera się coraz bardziej dzięki temu, że może się z tą modlitwą utożsamić.

Niewątpliwie inną specyfiką modlitwy Odnowy jest otwartość na wymiar charyzmatyczny, który pomaga nam bardziej zjednoczyć się w tejże z wolą Pana Boga. Jeżeli ktoś podczas modlitwy otrzymuje proroctwo, doświadcza jakiegoś poruszenia duchowego, że właśnie o to a nie o coś innego trzeba prosić i w dalszej modlitwie podejmuje wezwanie z proroctwa – to bardziej jednoczy z wolą Pana Boga i potrafi odczytać, co jest najlepsze dla danego człowieka. Nie prosimy więc Pana Boga o to, na co mamy taką małą „ochotkę”, która czasem jest niewinna, może być małym kaprysem, ale czasem wręcz może być szkodliwa dla człowieka, jako że stoi w poprzek Bożego planu w stosunku dla człowieka. Ten Boży plan nie oznacza, że Pan Bóg czegoś chce i przymusza człowieka, ale że On szuka maksymalnego dobra dla niego. A nasze prośby często wyglądają jak prośba pięcioletniego chłopca o nóż – często posługuję się tym przykładem. Otóż mama przynosi zakupy z miasta i wśród różnych rzeczy, które wyjmuje z toreb, jest też nowy nóż do kuchni – lśniący, z ładną rękojeścią. Jej synkowi oczy się zaświeciły, wyciąga rączęta i mówi: „Mamo, daj!”. No i możemy sobie wyobrazić, co będzie, gdy on schwyci ten nóż obydwiema rączkami. Mama nie chce dać, to zrozumiałe. A dziecko w płacz: „Mamo, ty mnie nie kochasz, bo nie chcesz mi dać. Mama jest niedobra!”. I choć może mamie serce się kroi, to dać nie może, bo przecież ma do czynienia z dzieckiem.

Myślę, że z naszymi prośbami często jest podobnie. A modlitwa wstawiennicza, chociażby przez swój wymiar charyzmatyczny, jest otwarta na inspiracje Pana Boga. Dlatego ma szanse być poprowadzona ku większemu zjednoczeniu z wolą Pana Boga, a przynajmniej nie będziemy prosić o to, co jest całkowicie szkodliwe dla człowieka.
 

 

ImageDOBÓR OSÓB DO POSŁUGI

Gdybym miał podać kryterium wyboru, kogo prosić a kogo pominąć przy gromadzeniu zespołu modlitwy wstawienniczej, patrzyłbym przede wszystkim na pokorę i umiejętność słuchania. Bardzo bałbym się osób, które będą podejmowały modlitwę wstawienniczą „bo one muszą” – bo są tak wewnętrznie przekonane, że w taki właśnie sposób mogą służyć. Ich najbardziej bym się obawiał w tej posłudze, ponieważ mogą zrobić naprawdę dużo krzywdy. Jeśli ktoś musi być w grupie modlitwy wstawienniczej, to na pewno nie powinien tam być. Natomiast kiedy mówi: „Bardzo bym chciał dołączyć, ale chcę, żebyście sami ocenili, czy rzeczywiście się nadaję”, to prawie bym go już przyjął.

Jeśli chodzi o umiejętność słuchania, to jest to podwójna umiejętność. Oznacza ona zdolność usłyszenia człowieka i funkcjonowania ponad własnymi schematami myślenia (unikając sytuacji typu: przychodzi człowiek i mówi mi coś, a ja od razu przykładam do tego swoją miarkę). Muszę umieć go usłyszeć, co zakłada empatię, a zaraz za tym pojawia się aspekt miłości. Ale ważna jest też umiejętność słuchania w sensie posłuszeństwa (gdy ktoś mi powie: „Wiesz co, może jeszcze poczekaj z tą posługą w modlitwie wstawienniczej”, to się nie obrażę, tylko spokojnie się wstrzymam). Także gdy podczas posługi ktoś jest bardzo mocno przekonany, że takiego właśnie kierunku w niej potrzeba, a osoba odpowiedzialna powie „nie” – ważne jest, by umieć się podporządkować. To o wiele lepsze niż „przebijanie się” ze swoim zdaniem.

Te cechy, które wymieniłem, uważam za istotniejsze niż to, czy ktoś posiada taki czy inny charyzmat. Charyzmaty są dopiero trzecim czynnikiem i jestem przekonany, że jeśli będą potrzebne, to Pan Bóg je da. Oczywiście w modlitwie wstawienniczej nie biorą udziału osoby początkujące na drodze duchowej, potrzeba pewnej dojrzałości, więc nie dołącza do niej ktoś świeżo zewangelizowany. Dojrzałość będzie wyrażała się również wspomnianą wcześniej postawą pokory (przynajmniej elementarnej, bo wiadomo, że pychy w nas są zawsze całe kilogramy). Także postawa słuchania jest tu nieodzowna – jeśli umawiamy się, że w tej modlitwie ty prowadzisz, to potem cię słucham. Jeśli w którymś momencie ty uważasz, że to już koniec, a ja, że jeszcze coś zostało do „przemodlenia” – to do ciebie należy głos decydujący. Ta umiejętność słuchania i uległości jest kluczowa.

Jedyny charyzmat, który naprawdę potrzebny jest już w punkcie wyjścia, to współczucie, miłość do człowieka. A gdy ktoś zaczyna służyć, to Duch Święty uzdalnia go i obdarowuje swoimi charyzmatami według potrzeby. W wielu sytuacjach obserwowałem, jak ktoś rozpoczynał tę posługę z „miniaturowym” otwarciem charyzmatycznym, ale im dłużej posługiwał, tym jego charyzmat bardziej się rozwijał.

 

Image
OSOBA PROWADZĄCA MODLITWĘ

Tu potrzeba dojrzałości ludzkiej i duchowej – tylko taka osoba może wziąć odpowiedzialność za zespół. Nie zawsze musi to być kapłan, nie dogmatyzowałbym tego, choć bardzo dobrze by było, gdyby w zespole był kapłan. Są pewne modlitwy, w których jest niezbędny, np. jest bezwzględnie potrzebny tam, gdzie chodzi o modlitwę o uwolnienie. Natomiast w innych modlitwach nie jest konieczny. Na ogół jednak, gdy ksiądz się angażuje, to wnosi z sobą całe bogactwo swojego przygotowania teologicznego, wyrobienia duchowego, nawet jeśli jego charyzmatyczne przygotowanie polega na tym, że po prostu akceptuje tych, którzy są charyzmatykami. To może być wystarczające, żeby funkcjonował w tej grupie.

 


MODLITWA WSTAWIENNICZA

Mówiąc o modlitwie wstawienniczej mamy na myśli: modlitwę o uzdrowienie fizyczne (które jest najprostszą formą takiej modlitwy), o uzdrowienie wewnętrzne, o uwolnienie. W ostatnim przypadku najlepiej byłoby, żeby ktoś, kto wchodzi w modlitwę o uwolnienie, najpierw funkcjonował w zespole, który taką modlitwę podejmuje. Tam będzie się uczył od innych, nabierze trochę doświadczenia i dopiero potem będzie ją podejmował samodzielnie. Gdy ktoś w sposób nieodpowiedzialny zabiera się za modlitwę o uwolnienie, może sam doświadczyć różnych ataków ze strony złego ducha.

Modlitwa o uzdrowienie to szeroka przestrzeń, wymagająca rozeznania w różnych rzeczywistościach ludzkich. Ogólnie bym powiedział, że powinno się ją zaczynać od ogólnego powierzania Panu Bogu tego człowieka i trudności, jaką on przeżywa – nie wnikając w szczegóły, bez precyzowania i pytania go o powody czy przyczyny. Prawdziwa modlitwa o uzdrowienie, czyli ta pogłębiona, wymaga zatrzymania się nad człowiekiem, nad tym, co jest przejawem jego ograniczenia – zahamowania, lęku, nieufności. Moglibyśmy wiele wymieniać tych przejawów, które nazwalibyśmy ogólnie potrzebą uzdrowienia wewnętrznego. One są czymś spowodowane, jakimiś przyczynami. Na ogół uzdrowienie zaczyna się od zrozumienia konsekwencji, dalej prowadzi do otwarcia się na ludzi, którzy spowodowali te zranienia – z przebaczeniem tym ludziom, z pogodzenia się z pewnymi sytuacjami. To bardzo szeroki temat.

Jeśli podczas takiej modlitwy padnie jakieś proroctwo, może stać się ono znacznym „pchnięciem do przodu”, światełkiem, inspiracją naprowadzającą na drogę ku uzdrowieniu wewnętrznemu.

ImageModlitwa o uzdrowienie fizyczne jest najprostsza, bo wymaga tylko powierzenia, zatrzymania się wraz z człowiekiem z jego bólem – zatrzymania się wobec prawdy, że Pan Bóg jest i słucha jego prośby. Gdy modlimy się o uzdrowienie fizyczne, a nie doświadczamy go, trzeba uważać, żeby nie pójść w kierunku wymuszania zamierzonego wcześniej efektu: „W takim razie musimy jeszcze raz się pomodlić. To może jeszcze post w tej intencji? A może było nas za mało, to poprośmy jeszcze więcej osób”. Przypomina to walenie w mur – może jak będzie większa siła, to ten mur oporu Pana Boga puści? Natomiast tu potrzeba słuchania i powierzania człowieka Bogu, bo bardzo często uzdrowienie fizyczne jest uwarunkowane uzdrowieniem wewnętrznym, jako że choroby fizyczne często spowodowane zostały jakimś wcześniejszym zranieniem wewnętrznym. W tym przejawia się jedność człowieka, który jest istotą psychofizyczną – jeśli w poziomie psyche pojawiły się zranienia, to one uderzają w ciało. Jeśli zajmiemy się tylko tym, co człowiekowi dolega fizycznie, będzie to leczeniem objawów a nie przyczyn. I czasem uzdrowienie wewnętrzne sprawia, że o uzdrowienie fizyczne już nie trzeba się modlić, bo zdrowie samo się poprawia.

W tej modlitwie trzeba się liczyć także z tym, że istnieje charyzmat uzdrawiania, że Pan Bóg sam wybiera sobie ludzi, przez których chce jakoś szczególnie tą łaską błogosławić – poczynając od nieżyjącego już Emilieno Tardifa, poprzez wielu innych. Tu dotykamy pewnej tajemnicy Pana Boga. Kiedy siostra Briege McKenna posługiwała modlitwą wstawienniczą, gdy ktoś do niej przychodził i mówił, o co mu chodzi, to w którymś momencie prosiła: „Poczekaj, już wystarczy. Teraz ja posłucham Pana Jezusa, co On chce ci powiedzieć”. Tu widać tajemnicę jedności człowieka z Panem Bogiem, która sprawia, że Pan Bóg ma przez kogo działać – działa przez człowieka, który jest Mu uległy, umie Go słuchać.

 


GDZIE SZUKAĆ POMOCY?

Pierwszą pomocą jest... ewangelizacja. Osobom, które przychodzą prosić o modlitwę, mówiąc o swoich trudnościach życiowych – zaraz na pierwszej modlitwie mówiłbym o Seminarium Odnowy Życia w Duchu Świętym (inaczej: REO). I w ramach Seminarium, w programie Seminarium ma miejsce modlitwa o uzdrowienie. Ale uzdrowienie dokonuje się nie tylko poprzez modlitwę, ale także przez głoszone Słowo Boże, które porządkuje życie i prowadzi do jego przemiany, co jest bardzo istotnym elementem uzdrowienia. Kiedy otwieram się na Jezusa, przyjmuję Go jako swojego Pana, On wkracza w moje życie i tworzy w nim nowy ład – następuje uzdrowienie. Bywa jednak i tak, że Bóg zaczyna od łaski jakiegoś uzdrowienia, by człowiek zaczął Go szukać i żeby Go odkrył jako miłość. Często uzdrowienia taki właśnie mają wymiar – żeby człowiek na nowo odkrył Pana Boga, że On jest miłością, że się troszczy i upomina o człowieka, że go szuka.

Także cały czas pobytu w grupie modlitewnej, podczas spotkań uzdrowienie dokonuje się w sposób normalny, zwyczajnie. A czasem człowiek zaczyna precyzować, że potrzebuje modlitwy swojej wspólnoty w jakiejś szczególnej intencji. I dobrze jest, jeśli każda grupa ma w ramach swoich spotkań taki czas, gdzie modli się w rozmaitych ludzkich sprawach – własnych i innych, którzy o to prosili.

 

Image
UZDROWIENIE WEWNĘTRZNE

Ten rodzaj modlitwy jest mi szczególnie bliski. W naszym ośrodku organizujemy weekend, który jest rozbudowaną modlitwą o uzdrowienie wewnętrzne, w oparciu o to, co spotykamy np. w Seminarium u H. Mühlena. Jest on przejściem przez kolejne doświadczenia z różnych okresów życia człowieka. Na Seminarium jest to doświadczenie jednej godziny, a tu zostało rozłożone na cały dzień. Zaczynamy od uporządkowania relacji z Panem Bogiem – wypowiedzenia przed Nim wszystkich niezaspokojonych oczekiwań i tego, co sprawia, że choć nie mamy odwagi się do tego przyznać, to czujemy jakiś żal do Pana Boga. Potem zatrzymujemy się nad kolejnymi okresami życia człowieka. Tu posługuje zespół charyzmatyczny, więc przychodzą natchnienia w darze poznania. Przy Seminarium trudno mówić o takim głębszym wejściu w osobiste przeżycia. Dlatego po jakimś czasie, po tej pierwszej ewangelizacji ma sens powrót do tej modlitwy. Oczywiście ona też nie rozwiąże wszystkiego, każde uzdrowienie jest procesem, przez który Pan Bóg chce nas prowadzić. Powoli przychodzi czas, by stanąć przed zadaniem przebaczenia i pojednania z głównymi „winowajcami” naszego życia – najczęściej chodzi o najbliższe osoby, o męża, żonę, ojca, matkę lub inne bliskie relacje. Najpierw ważne jest dostrzeżenie, że jest we mnie żal do tych osób, a dotychczasowe przebaczenie odbywało się na poziomie wiary i było aktem odpowiadającym na wezwanie Pana Boga, aby przebaczyć. Dokonywało się to na poziomie woli, ale nie dotykało przemiany serca. Rekolekcje, o których w tym momencie myślę, prowadzą do otwarcia się na pełne przebaczenie, do przyjęcia przebaczenia, które jest bardziej Bożym niż ludzkim przebaczeniem.
 

 

z ks. Andrzejem Grefkowiczem rozmawiała: Anna Lasoń-Zygadlewicz