Home

Terminy Spotkań:

 

LISTOPAD 2019 r

 

07-11-2019

MSZA ŚWIĘTA

czwartek, godz.18:00

po Mszy Św.

modlitwa wstawiennicza

 

14-11-2019

SPOTKANIE MODLITEWNE

czwartek, godz.19:00

 

21-11-2019

ADORACJA,czwartek

po Mszy Św.o godz.18:00

 

28-11-2019

SPOTKANIE MODLITEWNE

czwartek, godz. 19:00

 

 

 

 

 

 


Licznik odwiedzin:



Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates

Historia i znaczenie Adwentu

Adwent jes okresem rozpoczynającym kolejny rok liturgiczy. Trwa cztery niedziele. Jest to czas radosnego i pobożnego przygotowania do Narodzin Chrystusa, które obchodzimy 25 grudnia.

Historia Adwentu

Słowo "adwent" pochodzi od łac. advenio - przychodzić (gr. epifaneia, parusia - przyjście, objawienie). Sens okresu Adwentu jest nierozłącznie związany z uroczystością Narodzenia Pańskiego. Ta zaś uroczystość pojawia się w Rzymie ok. 336 roku. Wyznaczona została na dzień zimowego przesilenia tj. 25 grudnia. W tym to dniu w cywilnym kalendarzu rzymskim obchodzono Dzień Narodzin Słońca Niezwyciężonego (co za aluzja do narodzin Chrystusa!) Pewne jest, że przed 354 r. Boże Narodzenie pojawiło się w kalendarzu, zredagowanym przez sekretarza pap. św. Damazego.

Pierwsze wzmianki o przygotowaniu do Bożego Narodzenia - adwentu pochodzą z Galii (dzisiejsza Francja) i Hiszpanii. Pierwotnym sensem było przygotowanie katechumenów do przyjęcia sakramentów inicjacji chrześcijańskiej, zwłaszcza chrztu, którego udzielano 6 stycznia (dzisiejsza uroczystość Objawienia Pańskiego). Biskupi proponowali należyte przygotowanie do obchodów Narodzenia Pańskiego poprzez ascezę, pokutę i rezygnację z zabaw i uciech.

W Rzymie Adwent wprowadzono dopiero w VI w. (trwał on pierwotnie 6 tygodni), zaś od pontyfikatu św. pap. Grzegorza Wielkiego - już cztery tygodnie. Zyskał on ponadto, poza acetycznym przygotowaniem do Bożego Narodzenia; charakter eschatologiczny; czyli przygotowania do ostatecznego przyjścia Chrystusa (paruzji). Potwierdza to też fragment 1 prefacji adwentowej: "on przez pierwsze przyjście w ludzkiej naturze spełnił twoje odwieczne postanowienie, a nam otworzył drogę wiecznego zbawienia. On ponownie przyjdzie w blasku swej chwały, aby nam udzielić obiecanych darów, których z ufnością oczekujemy"

Znaczenie Adwentu

Adwent, jako okres radosnego i pobożnego przygotowania do dnia narodzin Pana, obchodzi się do dziś prawie w niezmienionej formie. Nie jest to już jednak okres pokutny (jak kiedyś). Warto jednak powziąć stosowne postanowienia, wzmacniające naszą wolę, mając na względzie słowa Pana: "uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przyszedł na was znienacka; jak potrzask" Łk 21, 34. Ostrzeżenie to dotyczy Dnia Sądu, ale czyż nie pasuje to idealnie do obżarstwa i trosk doczesnych czasu przed Bożym Narodzeniem?

Okres adwentu ma dwie części.

Ogólne normy Roku liturgicznego i Kalendarza z 1969 r. mówią, że: "Adwent rozpoczyna się od I Nieszporów niedzieli, która wypada 30 listopada lub jest najbliższa tego dnia i kończy się przed I Nieszporami Narodzenia Pańskiego" nr 40.

Pierwsza część: od pierwszej Niedzieli Adwentu aż do 16 grudnia przygotować ma nas na paruzję - ostateczne przyjście Chrystusa u końcu czasów (Ap 22, 20). W Liturgii Słowa powracają echem słowa proroka Izajasza. W drugiej prefacji adwentowej słyszymy: "Jego zapowiadali wszyscy prorocy, dziewica Matka oczekiwała z wielką miłością, Jan Chrzciel zwiastował jego przyjście i ogłosił Jego obecność wśród ludu". Wszystkie proroctwa Starego Testamentu zapowiadają więc przyjście Mesjasza. Spełnia się oczekiwanie Ludu Wybranego.

 

Druga część Adwentu to już bezpośrednie przygotowanie do uroczystości Narodzenia Pańskiego. Przebiega ona od 16 do 24 grudnia; każdy dzień posiada swoją własną antyfonę, podkreślającą charakter zbliżającego się Przyjścia. W liturgii Mszy św. doniośle brzmią słowa ostatniego proroka Starego testamentu; Jana Chrzciciela:"Przygotujcie drogę Panu, Jemu prostujcie ścieżki" (Mk 1, 3). Liturgia zachęca nas od umiłowania rzeczy niewidzialnych: "abyśmy poznając Boga w widzialnej postaci, zostali przezeń porwani do umiłowania rzeczy niewidzialnych". Mówi także o wymianie (podzieleniu) przez Chrystusa losu ludzkiego; przyjścia w cielesnej postaci. Oto Boże Narodzenie staje się wielkim podniesieniem natury ludzkiej; skoro Bóg tak bardzo siebie uniżył, rodząc się jako dziecko - o ileż wywyższył godność człowieka!

Kościół, w 39 numerze ogólnych norm Roku liturgicznego i Kalendarza z 1969 r., naucza o Adwencie: "Okres Adwentu ma podwójny charakter. Jest okresem przygotowania do uroczystości Narodzenia Pańskiego, przez który wspominamy pierwsze przyjście Syna Bożego do ludzi. Równocześnie jest okresem, w którym przez wspomnienie pierwszego przyjścia Chrystusa kieruje się dusze ku oczekiwaniu Jego powtórnego przyjścia na końcu czasów. Z obu tych względów Adwent jest okresem radosnego i pobożnego oczekiwania"

Charakterystyczną cechą II części Adwentu są odmawiane codziennie antyfony, oparte o obrazy i symbole biblijne, które weszły do liturgii adwentowej od IX w. Są to tzw. antyfony "O", bowiem każda z nich rozpoczyna się od wyrazu na "O" (O Sapienitia, O Adonai, O Radix Jesse, O Clavis David, O oriens, O Rex gentium, O Emmanuel). W takiej kolejności uszeregował je Amalariusz. W odnowionej liturgii znalazły one swoje miejsce jako wersety w aklamacji Alleluja przed Ewangelią.

Trzecia Niedziela Adwentu - zwana niedzielą Gaudete: Radości (w liturgii używamy różowego koloru szat), jest podkreśleniem radosnego charakteru oczekiwania na Chrystusa. Oczekiwania aktywnego, czynnego, z postawą czuwania, a nie "z rękami w kieszeni". "Niech biodra wasze będą przepasane, a w rękach waszych niech płoną pochodnie" Łk 12, 35, mówi Chrystus. I to jest postawa czuwania! Gotowość do ruszenia w drogę, z płonącymi pochodniami, by oświecały drogę. Stąd zewnętrzną oznaką naszego czuwania są lampiony, które zapalamy w czasie Mszy roratnich; poświęconych czci NMP. Lampion jest jednym z symboli adwentowych, obok:

 

  • roratki - świecy symbolizującej obecność NMP. Ustawiana jest obok ołtarza i zapalana w czasie sprawowania Mszy św. roratnich
  • wieńca adwentowego - tradycja jego ustawiania w kościołach i domach sięga ok. 1830 roku. Pomysł zrodził się w Niemczech (zwany tam Adventkranz). Pomysłodawcą był protestancki teolog, Jan Henryk Wichern żyjący w Hamburgu. Zwyczaj ten rozpowszechnił się następnie na pozostałe kraje. Wieniec adwentowy, w formie okręgu, składa się z gałązek choinki, na których umieszcza się 4 świece, symbolizujace 4 niedziele Adwentu. Co niedzilę zapala się kolejną swiecę. Symbolika wieńca adwentowego jest następująca: zielone gałązki - życie, nadzieja, świece - światło, nadchodzącą Światłość, forma wieńca: krąg; powracający cykl życia.
  • kalendarza adwentowego - mającego postać drabiny, po której "schodzi" do nas figurka, symbolizująca nadchodzącego Jezusa.

Obecnie cały czas trwania Kościoła można nazwać nieustannym "Adwentem"; oczekiwaniem na wypełnienie się czasów. Cały czas pielgrzymujemy, jesteśmy w drodze, w oczekiwaniu. Nigdy nie wolno nam przyspać, zagasić lampy naszych sumień. "Bądźcie gotowi"! (Łk 12, 40).

Boże Narodzenie będziemy przeżywać na tyle, na ile godne było nasze przygotowanie w Adwencie.

 
 
 
http://www.ministranci.archidiecezja.katowice.pl/?s=rok/adwent3.php
 
Posłuszeństwo Duchowi Świętemu
 

Posłuszeństwo Duchowi Świętemu to poddanie się Jego prowadzeniu. Duch Święty jest nauczycielem i wewnętrznym przewodnikiem na drodze do świętości. On prowadzi nas przez kolejne etapy tej drogi – dzięki Niemu przyjmujemy świadomie łaskę Bożego synostwa i dar wewnętrznej wolności przychodzącej przez uzdrowienie wewnętrzne, On skłania nas do naśladowania Jezusa i jednoczy z Nim, On jednoczy nas z innymi tak, byśmy mogli stać się żywymi członkami Ciała Chrystusa – Kościoła. On wreszcie posyła nas do pracy apostolskiej i obdarza charyzmatami koniecznymi do jej wypełnienia. Możemy powiedzieć, że Duch Święty współdziała z nami w wypełnieniu naszego powołania życiowego, czyli w wypełnieniu tego Bożego zamiaru, dla którego zostaliśmy stworzeni i który został głęboko wpisany w nasze serca.

 

Jego rola jest naprawdę ogromna! Cała praca duchowa polega więc na tym, by stawać się Mu coraz bardziej posłusznym, czyli coraz bardziej uległym Jego natchnieniom.

W jaki sposób można odczytywać te natchnienia?

Przez wgląd we własne serce. Myślę tu o “sercu” w znaczeniu biblijnym, jako o miejscu naszego wewnętrznego spotkania z Bogiem, o “sercu z ciała”, czyli sercu nawróconym, skierowanym ku Bogu, w przeciwieństwie do “serca kamiennego”, w którego centrum jestem ja sam. Chcąc słuchać Ducha Świętego, należy więc rozpocząć od przemiany serca, od nawrócenia, czyli postawienia Chrystusa w centrum swojego życia, a także od osobistej modlitwy, lektury Pisma Świętego i korzystania z sakramentów.

Jednak chociaż odczytywanie wewnętrznych natchnień jest bardzo ważne, to zbyt mało, by być posłusznym Duchowi Świętemu. Więcej: bywa, że pójście za poruszeniami serca staje się ogromnie niebezpieczne. Dlaczego? Ponieważ nie wszystkie nasze odczucia, myśli i wewnętrzne pragnienia pochodzą od Ducha Świętego. Znacznie częściej niż się nam wydaje ich autorami jesteśmy my sami, a bywa, że są nam one podsuwane przez złego ducha, który chce nas odwieść od Bożej drogi i w tym celu nierzadko, jak pisze św. Ignacy Loyola, “przybiera postać ducha światłości”. W życiu duchowym niezmiernie ważne jest więc rozeznanie. Trzeba nieustannie badać i rozeznawać wewnętrzne natchnienia po to, by przyjąć te, które pochodzą od Ducha Świętego, i zgodnie z nimi postąpić, a odrzucić wszystkie pochodzące z innego źródła.

W tym rozeznaniu niezmiernie istotną rolę odgrywa przejrzystość i posłuszeństwo. By stawać się coraz bardziej uległym natchnieniom Ducha Świętego, potrzebujemy głosu “z zewnątrz”, który pomoże nam zobiektywizować nasze doświadczenie. W przeciwnym razie wejdziemy na ścieżkę wiodącą na duchowe bezdroża i – być może – pociągniemy na nią także innych.

Co masz na myśli, mówiąc o głosie "z zewnątrz”?

Myślę tu o głosie Kościoła, który może do nas docierać na różne sposoby. Prowadząc życie duchowe, jesteśmy członkami Kościoła. Ten sam Duch Święty, który pracuje w naszym wnętrzu, działa także w Kościele, rozumianym nie tylko jako nasza grupa modlitewna czy wspólnota, ale też w Kościele hierarchicznym. Wracając jednak ściśle do pytania: istnieje kilka sposobów obiektywizacji naszych wewnętrznych natchnień. Pierwszym jest regularna spowiedŹ, najlepiej połączona z jakimś rodzajem rozmowy duchowej (oczywiście kierownictwo czy towarzyszenie niekoniecznie musi się łączyć ze spowiedzią, ale w praktyce tak się najczęściej dzieje). Drugim – słuchanie głosu Kościoła hierarchicznego przemawiającego przez kapłana odpowiedzialnego za grupę czy wspólnotę, w której jestem, przez biskupa mojej diecezji, wreszcie przez nauczanie Ojca Świętego i inne oficjalne nauczanie Kościoła. Warto też wspomnieć w tym miejscu o słuchaniu głosu innych – lidera grupy oraz osób w nią zaangażowanych. To bardzo interesujące dowiedzieć się na przykład, co myślą nie tylko o moich pomysłach apostolskich, ale także o podjęciu przeze mnie takiej czy innej pracy zawodowej.

Czy istnieje różnica między posłuszeństwem Duchowi Świętemu w ogóle a posłuszeństwem w Odnowie Charyzmatycznej?

Zasadniczo nie, bo obecność Ducha Świętego w naszym sercu jest darem danym nam na mocy chrztu świętego. To właśnie wtedy stajemy się, jak pisze św. Paweł, “świątynią” – zamieszkuje w nas cała Trójca Święta. Jednak tej wielkiej obecności można być świadomym i współpracować z nią lub też pozostać zupełnie nieświadomym bądŹ zlekceważyć ją, przejść obok niej. Chrzest w Duchu Świętym, czyli fundamentalne doświadczenie Odnowy, polega na tym, że łaska chrztu świętego uaktywnia się w nas. To trochę tak jak ze słodzeniem herbaty. Możesz wrzucić do kubka z herbatą kostki cukru, ale jeżeli cukier się nie rozpuści, herbata pozostanie gorzka.

I naprawdę można przeżyć całe życie, “popijając gorzką herbatę” i nie wchodząc we współpracę z Duchem Świętym. Życie nie ma wtedy tego smaku i tej intensywności, którą mogłoby mieć, gdyby “herbata została zamieszana”, czyli Duch Święty dany w chrzcie naprawdę przyjęty. Odnowa, która pozwala nam świadomie przyjąć łaskę chrztu, jest więc wielkim darem, ale też płynie z niej wielka odpowiedzialność.

[...]

Jak można według Ciebie wejść na drogę uległości Duchowi Świętemu?

Posłuszeństwo Duchowi Świętemu jest procesem związanym z odkrywaniem coraz większej wolności, drogą, podczas której nasze serce stopniowo przechodzi od posłuszeństwa niewolniczego do posłuszeństwa synowskiego. Myślę, że w tym procesie jest kilka istotnych kroków.

 

Po pierwsze – trzeba zacząć od codziennej, solidnej modlitwy osobistej opartej na słowie Bożym. Myślę tu zwłaszcza o medytacji, a później o kontemplacji ewangelicznej. Trzeba też przywyknąć do tego, by zaczynać dzień, powierzając się Duchowi Świętemu, prosząc o Jego światło, o natchnienia.

Po drugie – starać się formować swoje sumienie, gdyż właśnie ono jest “miejscem”, w którym uczymy się słuchać Ducha Świętego. Jak? Przez częstą spowiedź, kierownictwo duchowe (jeśli to możliwe), lekturę duchową, poznawanie nauczania Kościoła.

Po trzecie (ten punkt łączy się z punktem poprzednim) – uczyć się rozeznawać w sposób duchowy: postarać się czy raczej wymodlić sobie dobrego kierownika duchowego, poznawać spuściznę duchową Kościoła dotyczącą rozeznawania, odprawić rekolekcje zamknięte z prowadzeniem indywidualnym (np. Ćwiczenia duchowe św. Ignacego Loyoli). Pierwszym krokiem na drodze codziennego rozeznawania może być wieczorna modlitwa tzw. rachunku sumienia, nazywana u nas we wspólnocie “modlitwą przymierza”, która jest zbudowana na trzech słowach: dziękuję, przepraszam, proszę. Pozwala ona dostrzegać w zwykłych okolicznościach życia obecność Pana.

Po czwarte – uczyć się słuchać innych, tak po prostu, w życiu. Każda autentyczna, szczera relacja, w której prawdziwie słuchamy drugiego, czyli wychodzimy poza siebie, może być swego rodzaju szkołą słuchania Ducha. W szczególny sposób dotyczy to relacji małżeńskiej, gdyż więź między małżonkami jest więzią sakramentalną, nasyconą szczególną obecnością Trójcy Przenajświętszej.

Po piąte – uczyć się poddania innym i współpracy z innymi oraz mądrego posłuszeństwa prawowitej władzy. Ktoś, kto uważa, że zawsze ma rację, nigdy nie otworzy się na Ducha Świętego.

W całym procesie uczenia się uległości Duchowi bardzo ważna jest cierpliwość i wytrwałość. Jeżeli prawdziwie oddajemy się Panu, On nas wychowuje i oczyszcza: Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie. Zachowaj spokój serca i bądŹ cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia – mówi Mądrość Syracha (Syr 2,1-2). Choć miłość Boża może dotykać nas boleśnie, jest to zawsze dotknięcie uzdrawiające i uwalniające. A im bardziej staniemy się wewnętrznie uporządkowani i wolni, tym większa będzie nasza przejrzystość na działanie Ducha.

Co, Twoim zdaniem, jest szczególnie ważne dla praktykowania posłuszeństwa Duchowi Świętemu w grupach modlitewnych Odnowy?

Myślę, że należy się troszczyć o trzy rzeczy: o formację do życia duchowego, tak aby każdy z członków naszej grupy naprawdę wzrastał w Chrystusie, i to Chrystusie działającym w Kościele, o dobre relacje braterskie między członkami grupy (a więc o przebaczanie sobie, o przejrzystość w dzieleniu) oraz o jedność z Kościołem hierarchicznym. Warto też podjąć razem jakąś pracę apostolską, bo świadczenie o swojej wierze sprawia, że wzrastamy w Panu, a więc także w uległości Duchowi Świętemu. W otwieraniu się na Ducha Świętego w grupie dużą rolę spełniają odpowiedzialni, dlatego trzeba się modlić o dobrych odpowiedzialnych grup i wspólnot.

Rozmowa Marioli Orzepowskiej z Lucyną Słup, redaktorem Zeszytów Odnowy w Duchu św.

http://www.katolik.pl/posluszenstwo-duchowi-swietemu,24441,416,cz.html?s=1

 
« pierwszapoprzednia21222324252627następnaostatnia »

Strona 24 z 27