Terminy Spotkań:

WRZESIEŃ 2019 r

 

05-09-2019

MSZA ŚWIĘTA

czwartek, godz.19:00

 

12-09-2019

SPOTKANIE MODLITEWNE

czwartek, godz.19:00

 

19-09-2019

ADORACJA,czwartek

po Mszy Św.o godz.18:00

 

28-09-2019

SPOTKANIE MODLITEWNE

czwartek, godz. 19:00

 

 

 

 

 

 

 

Dzisiaj jest: 15 Wrzesień 2019    |    Imieniny obchodzą: Albin, Nikodem, Roland


Licznik odwiedzin:

dzisiaj:192
wczoraj:192
w tym tygodniu1830
w tym miesiącu:3493
razem:314827


       
Jak nie zepsuć Adwentu?
 
Adwent jest wyjątkowym czasem w życiu człowieka wierzącego. Kościół proponuje nam na te kilka tygodni bardzo obfitą paletę możliwości większego zaangażowania w oczekiwanie na przyjście Pana. Oto wskazówki, które pomogą dobrze przeżyć ten czas.
 
1. Uświadom sobie, na co tak naprawdę czekasz
 
Jaka jest Twoja pierwsza myśl, gdy słyszysz “Boże Narodzenie”? Dla wielu z nas oznacza to: świętowanie, rodzinną atmosferę, wolne od szkoły czy pracy, możliwość odpoczynku. Ale czy to na to najbardziej czekamy? Adwent ma nas przygotować na przyjście Pana – zarówno na Jego powtórne przyjście na końcu świata, paruzję, jak i na Jego narodzenie. To na Nim powinno się skupić nasze oczekiwanie.
 
2. Pomyśl, kto czeka na Ciebie
 
Okres przedświąteczny zdaje się wyzwalać w ludziach większą otwartość, szczodrość i chęć pomocy. Rozliczne przedświąteczne zbiórki, charytatywne koncerty, przygotowywanie paczek z prezentami zachęcają nas do dawania siebie innym. Co ciekawe – mimo wielu wydatków w tym czasie, chętniej otwieramy swoje serca i portfele, by pomóc bardziej potrzebującym. Pomyśl, komu możesz w tym adwencie coś ofiarować, kto oczekuje Pana Boga i mógłby Go znaleźć w Twojej dobroci.
 
3. Roratnie wstawanie to nie wyścig po zaliczenie
 
Moda na roraty rozpowszechnia się. Kościoły w wielu parafiach są pełne wiernych, także i dzieci, mimo porannej pory. Łatwo jednak wpaść w przekonanie, że Adwent będzie ważny tylko z nimi. Roraty to nie konkurs z medalami. Jaka motywacja przyświeca Twojemu porannemu wstawaniu? Im bliższa jest Boga, tym lepiej. Roraty nie mogą być sposobem na udowodnienie sobie i komukolwiek, że jest się lepszym i wytrwalszym.
 
4. Nastrój – tak, ale czemu od razu świąteczne piosenki?
 
Bolączką naszych czasów jest nieumiejętność czekania. Denerwują nas korki i kolejki, biegniemy na metro nawet jeśli kolejne przyjedzie za kilkadziesiąt sekund, a w sklepach choinki, bombki i światełka pojawiają się prawie obok zniczy na początku listopada. Adwent może być dla nas lekcją cierpliwego czekania. Ale nie da się tego zrobić, jeśli od początku fundujemy sobie świąteczne – urocze skądinąd – piosenki we wszystkich gatunkach muzycznych. Poczekaj z tym. W sieci można znaleźć wiele pięknych adwentowych utworów o niezwykle bogatych tekstach – może skorzystasz z adwentowej playlisty Stacji7. Zdążysz jeszcze nasłuchać się kolęd i piosenek o Nowonarodzonym.
 
5. Nie zostawiaj wszystkiego na ostatnią chwilę
 
Przygotowanie Świąt to spore wyzwanie. Kiedy żyjemy w biegu, czas ucieka nam nie wiadomo kiedy i nagle robi się 22, 23 grudnia. Zdenerwowani biegamy od sklepu do sklepu w poszukiwaniu prezentów, przytłacza nas ogrom sprzątania, nie wspominając o gotowaniu. Spróbuj zrobić, co możesz, wcześniej – szczególnie jeśli chodzi o duchowe porządki czyli spowiedź. Pomoże Ci to zaoszczędzić stres i niepotrzebne nerwy.
 
6. Niech przygotowania nie będą ważniejsze od Gościa
 
Chyba wszyscy zgodzimy się, że celem adwentu i przygotowań na Boże Narodzenie nie jest wzorcowe posprzątanie domu, suto zastawiony stół i spełniające marzenia prezenty. Jezus przychodzi, by dać nam miłość i pokój, którymi będziemy mogli się dzielić w gronie najbliższych. W ferworze przygotowań nie zapomnij, że najważniejszy w tym wszystkim jest Pan Bóg. W końcu to jego narodzenie będziemy świętować – nie można zostawiać go na dalszym planie.
 
7. Nie nadymaj się tak
 
Bóg przyszedł na świat jako maleńkie dziecko. To, co może nam Go przesłonić, to przerost formy nad treścią. Zastanów się, co w adwencie pomoże Ci przygotować się na jak najszczersze przyjęcie Go do swego życia. Pomysłów może być wiele, ale aktywność to nie wszystko, bo “nic się nie zmieni, jeśli nic nie zmienisz”. Niech to będzie błogosławiony czas!
 
Otylia Sałek, dziennikarka Stacja7
 

7 powodów, dla których warto znaleźć wspólnotę

Znalezione obrazy dla zapytania wspólnota
 
Na swojej drodze wiary poczułam w pewnym momencie, że zaczynam kręcić się w kółko i to wokół siebie, a nie za bardzo wokół Boga. Zrodziło się we mnie wtedy ogromne pragnienie wspólnoty, bycia z ludźmi, z którymi będę mogła dzielić swoje niepokoje, wątpliwości, wszystko to czego już doświadczyłam szukając w życiu swojej drogi.
 
Czułam, że jest mi to potrzebne by móc się rozwijać  zamiast tkwić w tym samym miejscu. Dużo myślałam i szukałam odpowiedzi. Chciałam skonfrontować swoje wizje i wnioski, które wyciągałam pochłaniając różne teksty. Długo to we mnie dojrzewało. Zanim zdecydowałam się na to, można powiedzieć, pewne ryzyko minęło dwa lat. Cały czas mnie to bardzo pociągało – wspólnota – ale jak ja znajdę na to czas? Dziś wydaje mi się to żadnym argumentem, tylko wymówką przed podjęciem wysiłku organizacji czasu i otwierania się na innych. Teraz chwile z wspólnotą stały się jednym z moich priorytetów i po prostu wiem, że rezygnacja z nich na rzecz czy to jakiejś rozrywki czy choćby dodatkowej pracy byłoby większą stratą niż zyskiem. Mimo rezygnowania z różnych propozycji jakie pojawiają się na spędzenie tego czasu, nie czuję by mi czegoś ubyło, czy coś mnie ominęło. Wręcz przeciwnie im bardziej się angażuję tym więcej zyskuję, co dokładnie?
 
1. Przyjaźń
 
Tak po prostu, tak zwyczajnie, a tak niesamowicie istotnie. Na wspólnym wartościach, można budować piękne i głębokie relacje. Łatwo o zrozumienie naszych intencji, pragnień, ale też obaw i trudności. W codzienności stajemy przed podobnymi dylematami gdy stykamy się z ogromnym wachlarzem możliwości i rozwiązań, a my chcemy kierować się Ewangelią. Budzi to niekiedy niezrozumienie i inne tego typu rekcje otocznia. Dobrze móc odnaleźć wsparcie i wspólnie się motywować. Niejednokrotnie interesujemy się czymś zupełnie innym, mamy przeróżne temperamenty i cechy charakteru, ale łączy nas bardzo silna nić, braterstwo w wierze. Nie ujmuję tutaj ani trochę naszym relacją z osobami niepodzielającymi naszych poglądów. Takie więzi, są ogromnie rozwijające, zarówno dla naszego człowieczeństwa, poprzez szacunek dla poglądów których nie rozumiemy jak i dla samej naszej wiary, której nie pozwalają się uśpić pod tytułem “wszystko już wiem i to najlepiej”. Przychodzi nam to jednak znacznie łatwiej gdy sami jesteśmy umocnieni w swojej tożsamości i akceptowani.
 
2. Dostaniesz do rąk narzędzia, by rozwijać swoją wiarę
 
Wspólnota to centrum, które nas gromadzi. Msze święte, modlitwa, spotkania formacyjne, konferencje, adoracje. Mamy, w czym wybierać i możemy przeżywać to wszystko razem. Przesiąknąć tak by przemieniało to naszą codzienność. Budować tą najważniejszą relację, z Bogiem, uczyć się miłości do Niego, siebie i ludzi, co przecież tak łatwo napisać, ale zrobić to już wyczyn. A tu proszę, dostajemy i wskazówki i możliwości.
 
3. Ludzie są piękni, czyli inspiracje
 
Poznała tu wiele osób, którym po prosu chce się czegoś więcej. Zawierzają, że z Bogiem są w stanie robić wielkie rzeczy. I próbują. Nie działają jednak tylko dla swoich korzyści, ale cieszy ich również uszczęśliwianie innych. Wierzą, że warto czynić świat piękniejszym, gestami, dobrymi słowami, że bycie choćby kroplą w morzu potrzeb to nie wysiłek po próżnicy tylko piękny sposób na życie i sensowne jego wykorzystanie. Zarażają radością i nadzieją, gdy nam się nie chce, wątpimy, wszystko się sypie i mamy już to wszystko gdzieś. Jeśli damy się zainfekować, odwdzięczmy im się tym samym, gdy taka chwila przyjdzie na nich.
 
4. Razem możemy więcej
 
Nawet jeśli mamy już ten entuzjazm, czasami słomiany, i mnóstwo pomysłów w głowie, wszystko może spalić na panewce. Potrzebujemy rąk do działania takich samych zapaleńców jak my. Każdy ma inny talent, inne możliwości. Suma naszych sił i czasu, którym dysponujemy jest nieporównywalnie większa. Prosta matematyka. Liczne burze mózgów mogą zrodzić rozwiązania, na które nasza głowa ze swoimi schematami myślowymi po prostu by nie wpadła. No i o ile przyjemniej się pracuje przy okazji żartując i nadrabiając niedokończone rozmowy. A po wszystkim oczywiście nie może obyć się bez wspólnego świętowania. Każdy powód jest dobry, no ale gdy świętujemy coś w czym każdy miał swój udział, sprawiato, że ta radość się nadzwyczaj potęguje.
 
5. Prostowanie ścieżek
 
Przy największych nawet chęciach i zapale, łatwo się zamotać, zafiksować na małym wycinku rzeczywistości, nie widząc nic po za tym. Stajemy się fanatyczni lub wręcz przeciwnie nazbyt na coś obojętni. Potrzebujemy innych by uchronić się od stawiania siebie i własnej racji w centrum. Wykolejenia mogą być różne, ale mierzenie się z odmiennością cudzych myśli i otwartość na bliźniego pomaga nam z dystansem przyjrzeć się sobie. Oby nasi bracia postępowali w imię miłosierdzia i nie bali się nas w razi czego upominać.
 
6. Odpoczynek w cieniu i… dalsza droga
 
Iść dalej, poza wspólną cieplutką kanapę i ewangelizować swoim życiem. W tak przyjaznym środowisku danie świadectwa nie jest trudem. Na uczelni, w pracy, w szkole, rodzinie, na imprezie stajemy wobec innych światopoglądów, a co mamy na poparcie naszego? Tylko nasze własne życie. Jeśli jest spójne to mamy choć cień szansy, że kogoś może to poruszyć, dodać nadziei, że chodź ,, jest jak jest po prostu”, to warto to przeżyć, bo jeszcze może być pięknie, może być dobrze. Jeszcze możemy zaznać prawdziwej miłości i nadać chwilom trochę sensu.
 
7. Poczucie szczęścia
 
Przeczytałam kiedyś w jakimś mądrym tekście, bardzo obrazowe porównanie, poparte w dodatku badaniami naukowców, którymi się niestety nie podeprę, gdyż nie udało mi się ich odszukać. Brzmiało ono: ,,regularne spotkania z grupą przyjaciół tak podnoszą nasze poczucie szczęścia jak podwojenie naszej pensji z dnia na dzień”. Myślę że, w tak namacalnym wyobrażeniu, dużo łatwiej jest nam sobie to wyobrazić, niż czytając samo abstrakcyjne słowo ,,szczęście”. Brzmi to bardzo idealistycznie, ale na pewno nie jest takie proste, gdyż obwarowane warunkami. Warto zwrócić uwagę na słowa i spróbować je zdefiniować. ,,Przyjaciół” to znaczy, że najpierw trzeba te relacje tak wypielęgnować i tyle w nie zainwestować by móc tak je określać,  po drugie ,,regularne” czyli wymagana jest pewna konsekwencja i stałość, a po trzecie ,,spotkania”. Tutaj zacytuję słownik SJP: spotkać — spotykać: 1. «natknąć się na kogoś, na coś», 2. «poznać kogoś», 3. «stać się czyimś udziałem», 4. «znaleźć coś gdzieś». Ja znalazłam swoje miejsce. Polecam wszystkim!
 
AGATA BURGHARDT

 

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 3 z 26