Terminy Spotkań:

WRZESIEŃ 2019 r

 

05-09-2019

MSZA ŚWIĘTA

czwartek, godz.19:00

 

12-09-2019

SPOTKANIE MODLITEWNE

czwartek, godz.19:00

 

19-09-2019

ADORACJA,czwartek

po Mszy Św.o godz.18:00

 

28-09-2019

SPOTKANIE MODLITEWNE

czwartek, godz. 19:00

 

 

 

 

 

 

 

Dzisiaj jest: 15 Wrzesień 2019    |    Imieniny obchodzą: Albin, Nikodem, Roland


Licznik odwiedzin:

dzisiaj:190
wczoraj:192
w tym tygodniu1828
w tym miesiącu:3491
razem:314825


Adorowanie Najświętszego Sakramentu szybko może się nam znudzić. Wejdziemy do kościoła, uklękniemy, ale poirytowani tym, że po prostu nic się nie dzieje, zrobimy szybki znak krzyża i wyjdziemy.
 
Adorowanie Najświętszego Sakramentu jest towarzyszeniem Jezusowi podczas Jego poświęcenia dla ludzkości. Przynosi człowiekowi łaskę. Święta Małgorzata Alacoque zanotowała słowa Jezusa:
"A każdej nocy z czwartku na piątek pozwolę ci odczuć ten sam śmiertelny smutek, jakiego ja doświadczyłem w ogrodzie oliwnym".
 
Można dobrze spędzić czas spotkania z Jezusem adorując Najświętszy Sakrament w następujący sposób:
 
1. Co zrobić zaraz po przyjściu - przyjdź w ciszy i skupieniu do kościoła lub na nabożeństwo przed Najświętszym Sakramentem. Uklęknij przed Nim i zrób znak Krzyża. Pamiętaj, że to Bóg jest obecny w tym kawałku chleba.
 
2. Pomódl się słowami tej modlitwy - po tym, jak usiądziesz w ławce, uklęknij i odmów modlitwę, która przygotuje twoje serce. Może być to modlitwa własnymi słowami lub zaczerpnięta z modlitewnika. My polecamy tę poniższą
 
O mój Jezu w Hostii skryty,
Na kolanach wielbię Cię.
W postać chleba Tyś spowity,
Bóstwo Twoje kryje się.
Ty Co rządzisz całym światem,
Me zbawienie w ręku masz;
Tu przed Twoim Majestatem
Aniołowie kryją twarz.
O światłości przysłoniona,
Rzuć mi Twój promienny blask.
O dobroci nieskończona,
Otwórz dla nas skarby łask.
Chlebie życia przeobfity,
Nasyć duszy mojej głód.
Boski ogniu tu zakryty,
Rozgrzej serca mego chłód.
Jezu, Tyś jest Zbawicielem,
Ustrzeż mnie od zgubnych dróg.
Bądź mi siłą i weselem.
Boś w tej Hostii żywy Bóg.
Dla miłości Matki Twojej
Racz wysłuchać prośbę mą:
Bądź miłością duszy mojej,
Nie gardź moją cichą łzą.
 
3. Duchowe czytanie i kontemplacja - możesz wybrać fragment Ewangelii lub coś ze swojego modlitewnika. Zastanów się nad tym. Po tej refleksji, pozostań w ciszy i rozmyślaj na temat tego, co właśnie przeczytałeś. To bardzo ważne, że próbujesz wyciszyć swój umysł i serce a odrzucić rozpraszające myśli i wysłuchać tego, co Bóg do ciebie mówi. Mówi się, że "cisza pomaga duszy usłyszeć więcej". Kiedy czytasz fragment Ewangelii, wyobraź sobie tę scenę i pomyśl o tym, jest napisane na kartach Biblii. Pomyśl też o twoich uczuciach i myślach, które budzą się w twoim sercu.
 
4. Pisz - to bardzo użyteczny zwyczaj.  Możesz prowadzić dziennik przeznaczony specjalnie dla chwile przed Najświętszym Sakramentem, w którym będziesz spisywać swoje refleksje o tym, co poczułeś i pomyślałeś. To pomoże twojej pamięci oraz życiu duchowemu. Przypomni o momentach, w których doświadczyłeś działania Boga i pozwoli uporządkować to wszystko, co działo się w twojej głowie. Kiedy masz trudny czas, będziesz mieć możliwość powrotu do spotkań z Panem, które cię umocnią.
 
5. Módl się - po refleksji odmów różaniec, odpraw Drogę Krzyżową, pomódl się swoimi słowami.
 
6. Odmów Koronkę do Bożego Miłosierdzia i przyjmij Komunię duchową - w obecności odsłoniętego Najświętszego Sakramentu, możesz przyjąć Go w swoim sercu w czasie tak zwanej Komunii. 
 
"Nawet wtedy, kiedy nie jest możliwe przystąpienie do sakramentalnej Komunii, uczestnictwo we Mszy św. pozostaje konieczne, ważne, znaczące i owocne. W tej sytuacji dobrze jest żywić pragnienie pełnego zjednoczenia z Chrystusem, za pomocą, na przykład, praktyki Komunii duchowej, przypomnianej przez Jana Pawła II i polecanej przez świętych mistrzów życia duchowego". (Sacramentum caritatis 55)
 
Po przyjęciu Komunii w ten sposób możesz odmówić Koronkę do Bożego Miłosierdzia.
 
Zakończ słowami:
Jezu mój! wierzę, że jesteś obecny w Najświętszym Sakramencie. Miłuję Cię nade wszystko i pragnę Cię posiadać w duszy mojej. Ponieważ teraz nie mogę Cię przyjąć sakramentalnie, przyjdź przynajmniej duchowo do serca mojego. Obejmuję Cię jakobyś już do mnie przyszedł i cały z Tobą się łączę, nie dozwól, abym się miał oddalić od Ciebie. Amen.
 
7. Odmów modlitwę końcową - na sam koniec możesz pomodlić się znów swoimi słowami, podziękować za to, że otrzymałeś łaski od Boga. Podziękuj za to, pamiętaj w modlitwie o tych, którzy prosili cię o pomoc. Zakończ adorację słowami:
 
Niech będzie Bóg uwielbiony!
Niech będzie uwielbione święte Imię Jego!
Niech będzie uwielbiony Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek!
Niech będzie uwielbione Imię Jezusowe.
Niech będzie uwielbione Najświętsze Serce Jezusowe!
Niech będzie uwielbiona Najświętsza Krew Jezusowa!
Niech będzie uwielbiony Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie Ołtarza!
Niech będzie uwielbiony Duch Święty Pocieszyciel!
Niech będzie pochwalona Bogarodzica, Najświętsza Panna Maryja!
Niech będzie pochwalone jej święte i Niepokalane Poczęcie!
Niech będzie pochwalone imię Maryi, Dziewicy i Matki!
Niech będzie pochwalony św. Józef, Jej przeczysty Oblubieniec!
Niech będzie uwielbiony Bóg w swoich Aniołach i w swoich świętych!
 
 
 
Jest taka pieśń żydowska śpiewana podczas Paschy, która nazywa się „Dayenu”: „to już by nam wystarczyło”. To już by nam wystarczyło, żeby zobaczyć, że On naprawdę jest Bogiem z nami. A jednak On poszedł dalej.
Niedziela Chrztu Pańskiego kończy liturgiczny okres Narodzenia Pańskiego. Może się wydawać dziwnym połączenie wydarzeń związanych bezpośrednio z narodzeniem Jezusa oraz wydarzenia, które dokonało się jakieś trzydzieści lat później, kiedy był już dorosły. Jest jednak coś, co je łączy.
 
Liturgia okresu Narodzenia Pańskiego objawia nam Jezusa jako Emmanuela – Boga z nami. Boże Narodzenie to moment, w którym Bóg wchodzi w życie świata jako człowiek. „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami”.
 
Jest taka pieśń żydowska śpiewana podczas Paschy, która nazywa się „Dayenu”. To słowo tłumaczy się jako: „to już by nam wystarczyło”. Kolejne zwrotki pieśni mówią o cudach i interwencjach, których Bóg dokonał w historii zbawienia, pokazując, że każde z nich byłoby wystarczające: Gdyby nas wyprowadził z Egiptu, to już by nam wystarczyło. Gdyby wymierzył sprawiedliwość Egipcjanom, to już by nam wystarczyło. Itd. Jednak Bóg jest tak dobry, że robi kolejne rzeczy, żeby pokazać jak bardzo kocha swój Naród.
 
Przywołuję tę pieśń, ponieważ dzisiejsza niedziela jest jak śpiew „Dayenu”. Gdyby Bóg przyszedł na świat i stał się jednym z nas, to już by nam wystarczyło. To byłby wspaniały znak Jego miłości, która sprawiła, że „uniżył samego siebie stając się podobnym do nas” – jak powie św. Paweł. To już by nam wystarczyło, żeby zobaczyć, że naprawdę jest Bogiem z nami. A jednak On poszedł dalej.
 
Chrzest, który przyjmowali ludzie od Jana był chrztem nawrócenia. Ludzie wchodząc do Jordanu uznawali się publicznie za grzeszników. Wśród przyjmujących chrzest od Jana nie było jednak faryzeuszów. Ich nazwa bierze się od hebrajskiego słowa: „perusza”, czyli „ten, kto się oddziela”. Oddzielali się od wszystkiego, co było „nieczyste” według Prawa. Faryzeusze nie byli w stanie stanąć w tej samej wodzie z grzesznikami. Ich „czystość” oddzielała ich od reszty społeczeństwa.
 
To, co robi Jezus jest szokujące. List do Hebrajczyków podkreśla, że Jezus stał się podobny do nas we wszystkim oprócz grzechu. A jednak nie będąc grzesznikiem stanął w wodach Jordanu – jako jeden z nich. To znaczy jako jeden z nas. Emmanuel – Bóg z nami.
 
Tak bardzo z nami, że nie mając grzechu stawia się na równi z grzesznikami. Mesjasz, który się nie oddziela, nie boi się ubrudzić, nie boi się tych, którzy są brudni. Wiedział doskonale, że ryzykuje bardzo dużo i daje faryzeuszom argument przeciwko sobie. Przecież Mesjasz przychodzi jako święty, a nie jako grzesznik. A oni widzieli Go jak publicznie uznał się jednym z grzeszników przyjmujących chrzest od Jana. Jednak On jest tak bardzo Bogiem z nami, że nie boi się stracić twarz, zaryzykować swój autorytet, narazić się na zniesławienie.
 
I oto dzieje się coś dziwnego. Z nieba słychać głos: „Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie”. Pośród nieczystych wód Jordanu, zanieczyszczonych przez grzeszników Bóg czyni wyznanie miłości. Ojciec, który jak mówi św. Paweł, „dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu” w Nim także wyznaje swoją miłość do grzeszników.
 
Tak, w Jezusie stojącym w Jordanie, Ojciec mówi grzesznikowi: jesteś moim umiłowanym dzieckiem. Skandal! Bóg nie oddziela się od grzesznika, ale wyznaje mu miłość. Po dzień dzisiejszy, to jest skandaliczne, ale właśnie ten skandal stał się Dobrą Nowiną dla nas, grzeszników. Bóg jest Emmanuelem – Bogiem z nami. I wcale nie z nami grzecznymi, świętymi, poukładanymi, ale także z nami grzesznymi. Nie ma upodobania w grzechu, ale chrzest Jezusa w Jordanie pokazuje wyraźnie, że także grzesznik jest Jego dzieckiem, w którym ma upodobanie, to znaczy, do którego się przyznaje i kocha.
 
Ks. Łukasz Kachnowicz 
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 2 z 26