Terminy Spotkań:

 

Listopad

 

02 XI 2017

SPOTKANIE MODLITEWNE 

godz. 19.00 czwartek (świetlica)

 

09 XI 2017 EUCHARYSTIA 

godz. 19.00  (czwartek)

 

16 XI 2017  

SPOTKANIE MODLITEWNE 

godz. 19.00 czwartek  (świetlica)

 

23 XI 2017 ADORACJA    

godz. 19.00 (czwartek)

 

30 XI 2017 

SPOTKANIE MODLITEWNE 

godz. 19.00 czwartek (świetlica)

Dzisiaj jest: 22 Listopad 2017    |    Imieniny obchodzą: Cecylia, Jonatan, Stefan


Licznik odwiedzin:

dzisiaj:58
wczoraj:57
w tym tygodniu210
w tym miesiącu:1801
razem:195630


Wszyscy jesteśmy tacy sami                 


Wpismach Nowego Testamentu greckie dynamis oznacza moc cudotwórczą, uzdrawiającą albo uwalniającą, która emanowała z osoby Jezusa. Po kuszeniu na pustyni Jezus wrócił do Galilei w mocy Ducha, a była to taka potęga duchowa, że mógł uzdrawiać. Tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc z Niego wychodziła i uzdrawiał wszystkich. Ta sama moc Ducha Świętego osłoniła Miriam w dniu zwiastowania. Mocy tej doświadczyła kobieta, która uchwyciwszy się szat Jezusa, doznała uzdrowienia z krwawienia. Moc Ducha zstąpiła na Apostołów, gdy szli w pierwszą misję. Mieli moc uwalniania i uzdrawiania, stąpania po wężach i skorpionach. W pełni ta moc objawi się w ponownym przyjściu Jezusa.

Dla nas najważniejsze jest to, by nie zapominać, że ta moc doskonali się w słabościach. Najpiękniejszą stroną słabości człowieka jest pokora, uniżenie się! Jest ono dogłębnym poznaniem prawdy o sobie i jej przyjęciem. Kiedy człowiek ma taką postawę, wtedy najchętniej nawiedza go Duch Święty. Jeśli Bóg ma w nas być wszystkim, my musimy stać się niczym. Zgoda na własną nędzę i bezsilność nie jest łatwa. Poznanie swojej nędzy może wywołać w nas bunt i niepogodzenie się z samym sobą, złość czy załamanie. Prawda może nas zmiażdżyć. Potrzeba w tym doświadczeniu miłości do siebie samego, a nie zgorszenia sobą. Św. Augustyn pisał: „Byleś dał łaskę do wypełnienia tego, co nakazujesz – nakazuj, co chcesz”. Już synod w Orange w 529 roku, potępiając herezję pelagiańską, stwierdził, iż człowiek sam z siebie nic nie może. Oczywiście nic w sprawie zbawienia, bo potrzebuje łaski Jezusa Chrystusa, a więc mocy Ducha Świętego. Ujawnienie się takiej Bożej mocy potrzebuje tylko jednego warunku: prawdy o sobie samym, czyli świadomości nędzy i bezsilności. Tylko totalne ubóstwo duchowe, czyli rezygnacja z mniemania o sobie, że jest się zdolnym do podniesienia się ze zła i jego skutków na mocy własnych dobrych chęci i wysiłków, sprowadza wszechmoc Ducha Świętego. W pewnym sensie rozpacz Sartre’a była zrozumiała, gdy mówił: „Człowiek może był kiedyś dobry, ale z pewnością było to bardzo dawno”. Tak, był, ale przesiąkł złem i bez wybawienia w Chrystusie może tylko marzyć lub łudzić się, że jest dobry.

Dlatego nie załamuj się swoją bezsilnością, nie zamartwiaj nieudolnością, nie osądzaj się, że nic ci nie wychodzi. Jezus to przewidział. Nie bądź zgorszony sobą, gdy widzisz, że stać cię tylko na podłość grzechu. Niech cię nie dziwi twoja kondycja duchowa, tylko moc Ducha, który z kogoś takiego jak ty jest w stanie uczynić świętego. Zniechęcanie się jest oznaką zaufania do siebie, a nie do Ducha Świętego. Święty Jakub mówi, że wszyscy (a nie niektórzy!) często upadamy (Jk 3,2). Dlatego nie myśl, że ktoś jest lepszy od ciebie. Wszyscy jesteśmy tacy sami.

Augustyn Pelanowski OSPPE

 

 

O charyzmatach

Co to jest charyzmat?
Charyzmat z gr. „charisma” oznacza „bezinteresowny dar”. Nie jest więc udzielany za zasługi, nie jest żadnym wyróżnieniem jak niekiedy potocznie się to odbiera. Jest darem ku zbudowaniu Kościoła. Charyzmatu więc nie można się ani nauczyć, ani kupić (zobacz Dz 8,18-23). Kodeks Kościoła Katolickiego (KKK 799) podaje: „Charyzmaty, zarówno nadzwyczajne, jak również proste i zwyczajne, są łaskami Ducha Świętego, bezpośrednio lub pośrednio służącymi Kościołowi”.

Inaczej mówiąc, charyzmat to zdolność, jaka pojawia się w człowieku dzięki Duchowi Świętemu.
Może być to naturalna zdolność, która poddana Duchowi Świętemu buduje Kościół. Tak mówi się czasem że ktoś ma charyzmat śpiewu, charyzmat ładu i porządku, charyzmat zachęcania innych do czynienia dobra.
Może to być także nadnaturalny dar od Ducha Świętego. Mówimy wtedy o charyzmacie modlitwy w językach, proroctwa, rozeznawania i innych.
Każdy charyzmat – za wyjątkiem modlitwy w językach – oznacza zdolność do podjęcia służby. Charyzmat – zwyczajny czy nadzwyczajny – nie jest dla osoby która go otrzymała, lecz jest dany po to, aby służyć innym.

Po co charyzmaty?

„Bo Pan Bóg nie uczyni niczego, jeśli nie objawi swego zamiaru sługom swym, prorokom.” (Am3,7). Wynika z tego, że nadprzyrodzonemu działaniu Pana zawsze towarzyszy charyzmat, który dany jest po to, by poznano i chwalono prawdziwego Autora cudu. Dzięki posłudze charyzmatycznej Lud Boży uwielbia swego Pana, który żyje pośród nas i działa z mocą. W KKK 768 czytamy: „Aby Kościół mógł wypełniać swoje posłanie, Duch Święty uposaża go w rozmaite dary hierarchiczne oraz charyzmatyczne i przy ich pomocy nim kieruje”.
Charyzmaty nie są więc jakimś dodatkiem, lecz wraz z hierarchią są niezbędne – „aby Kościół mógł wypełnić swoje powołanie” oraz „zostają udzielone w celu budowania Kościoła, dla dobra ludzi oraz ze względu na potrzeby świata” (KKK 799)
(KKK 800) Charyzmaty powinny być przyjmowane z wdzięcznością przez tego, kto je otrzymał, ale także przez wszystkich członków Kościoła. Są one rzeczywiście wspaniałym bogactwem łaski dla żywotności apostolskiej i dla świętości całego Ciała Chrystusa, pod warunkiem jednak, że chodzi o dary, które prawdziwie pochodzą od Ducha Świętego i żeby były wykorzystywane w sposób w pełni zgodny z autentycznymi poruszeniami tego Ducha, to znaczy w miłości, będącej prawdziwą miarą charyzmatów.

Czy ja też mogę być charyzmatykiem?

Ponieważ charyzmat nie jest wyróżnieniem ani nagrodą, lecz otrzymują go wszyscy ochrzczeni w Duchu w imię Jezusa Chrystusa ku chwale Boga Ojca – „w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” (Mt 28,19), dlatego ty też, jeśli otrzymałeś chrzest zanurzający cię w śmierć Chrystusa, otrzymałeś nowe życie Jezusa Zmartwychwstałego, życie w Duchu Świętym, które wyraża się w rozlicznych darach i przejawach, m.in. poprzez miłość, pokój, radość, a także przez charyzmaty. (por. Rz 6,2-5; 14,17).
Zwróć jednak uwagę, że mowa tu w wielu fragmentach Pisma o tych, którzy „umarli dla grzechu” i „narodzili się” do nowego życia. Jeżeli żyjesz dla siebie, a nie dla Chrystusa, jeżeli nie umarłeś dla siebie, by żył w tobie Jezus (Ga 2,19-20), charyzmaty w Tobie będą jedynie w formie potencjalnej, podobnie jak w ziarnku jest potencjalnie krzew gorczycy. (por. Łk 9,24; J 12,24; Mk 4,30-32), a łaski chrzcielne pozostaną w tobie czymś na podobieństwo prezentu, który dostałeś… ale go nie rozpakowałeś.
Wszystkie charyzmaty są nam dane dla zbudowania Kościoła, a nie dla naszych prywatnych korzyści. Nie są one także „orderem” czy też „nagrodą za świętość”. Posiadanie charyzmatów nie jest wyróżnieniem ani za szczególne osiągnięcia duchowe, ani za wieloletni staż we wspólnocie. Są darem od Ducha Świętego, który udziela ich tak jak chce (por. 1 Kor 12,11).
Potrzeba, aby każdy chrześcijanin był otwarty i spragniony charyzmatów. Nie należy jednak zazdrościć innym, iż posługują darami charyzmatycznymi, których sami nie posiadamy. Zazdrość duchowa przeszkadza w życiu wiary i modlitwy. Jeżeli pragniesz daru dla posługi, proś aby Pan ci go dał.

Sobór Watykański II

Podczas Soboru Watykańskiego II pojawił się wyraźny spór o definicję charyzmatu. Owoc tego sporu miał zaważyć na istnieniu w Kościele katolickim ruchu Odnowy w Duchu Świętym.
W efekcie prac Sobór Watykański II powrócił do tradycji wynikającej z Pisma Świętego. Charyzmatów nie traktuje się już jako oznaki świętości, ale jako dar dla dobra innych, dla dobra wspólnoty i jako wyposażenie każdego wierzącego w celu głoszenia Ewangelii. Otworzyło to drogę to tworzenia się grup charyzmatycznych złożonych z ludzi świeckich, a w konsekwencji – Ruchu Odnowy w Duchu Świętym.
Z inicjatywy kardynała Leona-Josepha Suenesa w 1974 roku w Malines w Belgii spotkała się międzynarodowa grupa teologów ( m. in. Joseph Ratzinger, były kardynał Prefekt Kongregacji Nauki i Wiary). Dzięki pracy tej grupy powstał w 1975 roku tzw. I Dokument z Malines, obecnie wydawany po polsku po raz drugi pod tytułem: Teologiczne i duszpasterskie wskazówki dotyczące Odnowy charyzmatycznej w Kościele katolickim. W kolejnych latach powstały następne dokumenty. W sumie jest ich pięć. Dokumenty z Malines jasno określają teologiczne podstawy i pastoralne znaczenie Odnowy charyzmatycznej, ułatwiają jej zrozumienie i przestrzegają przed możliwymi wypaczeniami.
Pod wpływem kard. Suenensa, o którym słusznie się mówi, iż był jednym z architektów Soboru Watykańskiego II, w Konstytucji Dogmatycznej o Kościele Lumen gentium umieszczony został ważny tekst o charyzmatach, w którym między innymi czytamy:
„A ponieważ charyzmaty, zarówno najznamienitsze, jak i te bardziej pospolite a szerzej rozpowszechnione, są nader sposobne i pożyteczne dla potrzeb Kościoła, przyjmować je należy z dziękczynieniem i ku pociesze. O dary zaś nadzwyczajne nie należy ubiegać się lekkomyślnie ani zarozumiale spodziewać się po nich owoców apostolskiej działalności; sąd o ich autentyczności i o właściwym wprowadzaniu ich w czyn należy do tych, którzy są w Kościele przełożonymi i którzy szczególnie powołani są, by nie gasić Ducha, lecz doświadczać wszystkiego i zachowywać to, co dobre (por. 1 Tes 5,12 i 19-21)” (LG 12).
Tekst ten w pewnym sensie umożliwił powstanie Odnowy charyzmatycznej w Kościele katolickim. Kard. Leon Joseph Suenens w 1975 roku osobiście przekonał Ojca Świętego Pawła VI do tego ruchu. Od tego czasu z woli Papieża ” towarzyszył” Odnowie. W 1978 roku pod jego patronatem zorganizowane zostało w Rzymie Międzynarodowe Biuro Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej – International Catholic Charismatic Renewal Services – ICCRS (http://www.iccrs.org/)

Charyzmatów jest wiele, a Duch Święty jest nieograniczony w działaniu. 
Przyjrzyjmy się niektórym z charyzmatów.

DAR JĘZYKÓW

Historia

W Starym Testamencie nie ma wzmianki o takim darze. Został zapowiedziany przez Jezusa dopiero po Jego zmartwychwstaniu: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą;” (Mk 16,15-17).

Apostołowie, prości rybacy, nie mogli sobie zdawać sprawy z tego co znaczy ta obietnica. Dar pojawił się po zesłaniu Ducha Świętego: „Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić.” (Dz 2,1-4).

Po upływie I wieku zanikają informacje o szerokim występowaniu daru języków. Znane są pojedyncze przypadki świętych, np. św. Franciszek Ksawery, św. Jan Maria Vianney. Później używanie daru języków stało się rzadkie i „zarezerwowane” dla życia zakonnego, dla świętych.

Odrodzenie jak nastąpiło po Soborze Watykańskim II.

Czym jest Dar języków?

Dar języków jest modlitwą pozapojęciową, w której można wyrazić to, czego nie da się wypowiedzieć słowami, bardziej rodzajem ekspresji, niż przekazu treści. Bywa on nazwany “darem zwerbalizowanej kontemplacji”. Nie wymaga on większego zrozumienia, posłuszeństwa i formy, niż te modlitwy, na jakie stać dzieci. Jest to jak gdyby “gaworzenie przed Panem Bogiem”.

Św. Paweł mówi o nim jako o zjawisku powszechnym pośród wspólnot i nie domaga się jego ograniczenia, pragnie tylko wprowadzić większy porządek przy korzystaniu z tego daru. On sam potwierdza swoje osobiste doświadczenie w modlitwie językami: “Dziękuję Bogu, że mówię językami lepiej od was wszystkich” (1Kor 14, 18). Paweł pragnie przy tym, żeby ten dar obejmował jak najszersze rzesze wiernych: “Chciałbym, żebyście wszyscy mówili językami” (1 Kor 14, 5).

Dar języków jest najpierw rodzajem modlitwy prywatnej, nawet jeżeli praktykowany jest we wspólnocie: “Ten kto mówi językami, buduje siebie samego”(1Kor, 14, 4).

Jest to modlitwa, którą Duch Święty ma przygotowaną dla nas, aby w chwili naszej słabości lub wtedy, kiedy treść, którą nosimy w sercu i pragniemy przekazać Bogu, przekracza nasze ograniczone słowa, zastąpić naszą słabość, niezdarność i brak rozeznania co do potrzeb nas samych i wspólnoty. “Ten bowiem, kto mówi językiem, nie ludziom mówi, lecz Bogu. Nikt go nie słyszy (tzn. nie rozumie), a on pod wpływem Ducha mówi rzeczy tajemne” (Kor 14, 2).

Jest to modlitwa odpowiednia do każdej okoliczności, Duch Święty wie bowiem najlepiej, jakich użyć słów, aby trafić bezpośrednio do serca samego Boga. Jest to najłatwiejszy sposób, aby oddać się do dyspozycji Ducha Świętego. Kiedy modlimy się w językach, to pokazujemy Panu Bogu problem i „nie narzucamy” rozwiązania. Podobnie jak Maryja na weselu w Kanie Galilejskiej, która powiedziała Jezusowi tylko „Synu, nie mają już wina” – i to wystarczyło.

“Podobnie także Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości, gdy bowiem nie umiemy się modlić tak jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie sposób wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą” (Rz 8, 26-27).

Dar ten, wykorzystywany we wspólnocie, pomaga lepiej otworzyć się na Słowo Boże, oczyszcza myśli i serce od osobistych wyobrażeń Boga i Jego woli, a przygotowuje na przyjęcie woli Boga. Jest jak gdyby “bazą” na podstawie której “uaktywniają się pozostałe dary”. Pozwala też wyciszyć serce z wszelkich nieuporządkowanych myśli i pragnień, uwrażliwiając na przekaz słowa Boga, dlatego też często na bazie tego daru pojawia się we wspólnocie dar proroctwa.

Dar języków może przejawiać się w różnych odmianach:

– jubilacja – jest to bądź śpiew w językach, bądź też śpiew jakiegoś wyrazu, np. alleluja, na improwizowaną melodię. To sposób modlitwy wspólnotowej, modlitwy uwielbienia Pana, który nie wymaga właściwego daru języków, ale stanowi jak gdyby wstęp do niego i bardzo często w ten dar się przeradza.
– glosolalia – jest to właściwy dar języków.
– ksenolalia – jest to sytuacja, w której osoba modląca się w językach wypowiada słowa w jakimś określonym języku, (np. hebrajskim), którego jednak zupełnie nie zna, ani też nigdy nie słyszała.

Dar języków w praktyce

Człowiek posiadający dar języków w pełni go „kontroluje”. Modli się zupełnie świadomie, jest też w pełni wolny, czyli może zacząć i skończyć modlitwę kiedy tylko zechce. Jest jednym ze zwykłych modlących się we wspólnocie, tyle tylko, że jego usta wypowiadają nieznane słowa. Modlitwa w językach domaga się współpracy człowieka z Bogiem, jest ona bowiem pewną kombinacją elementów boskich i ludzkich, a inicjatywa wychodzi zarówno ze strony człowieka, jak i Boga. Człowiek oddaje w tej modlitwie Bogu swój język, głos, wolę, natomiast Duch Święty organizuje to wszystko w jedną całość, nadając modlitwie nadprzyrodzoną treść.

Aby modlić się w językach, trzeba przełamać wewnętrzny opór wiążący się z koniecznością wypowiadania niezrozumiałych przez siebie słów. Ten opór jest główną przeszkodą w modlitwie językami. Aby otrzymać dar języków, można prosić o to Pana i po prostu… ćwiczyć! To ćwiczenie pomaga przełamać wewnętrzne opory przed samym sobą i jednocześnie otwiera na działanie Ducha Świętego. Można to porównać do przykładu małego dziecka, które próbuje wypowiadać przed Ojcem pierwsze słowa. Czy Ojciec Niebieski nie będzie się radował z tego powodu? Warto więc na początek zacząć w trakcie modlitwy osobistej wychwalać Pana nasuwającymi się spontanicznie słowami, nie zwracając uwagi na treść, ale próbując skoncentrować się na samej Bożej Obecności.
Można następnie zatrzymać się przy jakiejś formule lub słowu, np. “Alleluja”, lub “Abba, Ojcze”, powtarzając ją wielokrotnie i szybko. Po dłuższej chwili łatwo zauważyć, że język w pewien sposób nie nadąża za wypowiadanymi treściami. Jest to moment, w którym sam Duch Święty będzie chciał wkroczyć w naszą modlitwę ze swoją modlitwą. Warto wtedy spróbować wypowiedzieć treść modlitewną w postaci spontanicznie nasuwających się słów, które nie mają większego sensu.

Początkowo wszystko to wydaje się sztuczne, pojawia się wewnętrzny opór i obawa że jest to tylko nasze działanie, bez pomocy Ducha Świętego. W pewnym sensie tak jest istotnie. Jednakże gdy człowiek przełamie wewnętrzny opór, z czasem zauważy, że wypowiadane słowa jak gdyby same zaczynają układać się w pewną całość i wypływają jak gdyby spontanicznie, popychane jakąś wewnętrzną siłą. Wtedy właśnie to Duch Święty wkracza w nasze “ćwiczenie” i to On zaczyna przemieniać je w modlitwę Duch Święty bardzo dyskretnie i w sposób początkowo niezauważalny „przejmuje kontrolę” nad naszą modlitwą, układając wypowiadane dźwięki w harmonijną całość. W ten sposób pod działaniem Ducha Świętego zaczynają wypływać z naszych ust dziwne głoski do tej pory niesłyszane, powodowane jakimś impulsem wewnętrznym. Niektórzy od razu otrzymują dar wygłaszania modlitw całkowicie skomponowanych, inni otrzymują „zaledwie” dwa, trzy słowa.

Proroctwo w językach i dar tłumaczenia języków

Polega na przekazaniu wiadomości, jaką Duch Święty pragnie zakomunikować nam w językach. Osoba, która otrzymała taki dar podczas tłumaczenia czuje, że w jej usta wkładane są kolejno słowa tzn., że po wypowiedzeniu pierwszego nasuwa się następne i tak dalej. Trzeba, więc odwagi i ogromnej wiary, aby wypowiedzieć tylko jedno słowo, które w danej chwili się słyszy bez jasności tego, co będzie dalej.

Dar tłumaczenia nie jest literackim przekładem wiadomości. Jest to zupełnie odrębny dar, który nadaje sens całości, a nie tłumaczy poszczególnych słów. Św. Paweł mówił: „Jeżeli korzysta ktoś z daru języków, to niech mówią kolejno dwaj, najwyżej trzej, a jeden niech tłumaczy! Gdyby nie było tłumacza, nie powinien mówić na zgromadzeniu; niech zaś mówi sobie samemu i Bogu!” (1 Kor 14,27-28).

DAR PROROCTWA

Nie polega na przepowiadaniu przyszłości, (chociaż niektóre proroctwa mogą mieć taki charakter), lecz jest to „specjalna wiadomość” od Pana Boga. To przekaz radości, światła, napomnienia, odwagi, pocieszenia, nadziei. „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe.” (J 16, 12-13). Tak, więc jest to głos samego Jezusa, który chce mówić do nas poprzez Ducha Świętego, chce nas zapewnić, że jest wciąż żywy i obecny wśród nas, że troszczy się o każdego i zna nasze osobiste problemy.

W rozumieniu biblijnym prorok to ktoś, kto mówi w imieniu Boga. Nie należy proroka traktować jak wróżki, czy jasnowidza. Czyli prorokować: to mówić w imieniu Boga, przesyłać specjalną wiadomość dla wspólnoty lub pojedynczej osoby od Pana. Św. Paweł mówi: „Ten zaś, kto prorokuje, mówi ku zbudowaniu ludzi, ku ich pokrzepieniu pociesze.”(1 Kor. 14, 3). Na ogół proroctwa, które słyszymy na spotkaniach modlitewnych mają na celu dodać odwagi, nadziei i ufności, pocieszają i zapewniają o ojcowskiej miłości ze strony Boga. Nie są to nigdy rozkazy, groźby, lecz co najwyżej delikatne napomnienia. Św. Paweł napomina nas: „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie. Wszystko badajcie, a co szlachetne -zachowujcie.” (1 Tes. 5, 19-21). Jak z tego wynika, obok prawdziwego proroctwa mogą się pojawić również fałszywe.

Istnieją kryteria oceny, czy proroctwo jest autentyczne czy nie:

1. Proroctwo powinno zostać rozeznane przez osobę, której został dany przez Ducha Świętego dar rozeznania.
2. W treści proroctwa powinny być elementy dodające odwagi, pocieszające, łagodnie napominające, wlewające w serce nadzieję. Jeśli istnieją w nim elementy przedstawiające groźby, wyrzuty, przepowiadające kary, które zasiewają w duszach strach przygnębienie i dezorientację, proroctwo takie powinno być ocenione jako fałszywe.
3. Głównym celem powinno być głoszenie chwały Bożej. Wypowiadane słowa powinny wypływać z obfitości Bożej miłości.
4. Pewność, że proroctwo dotyczące przyszłości jest autentyczne można uzyskać dopiero wtedy, gdy zostanie ono spełnione, toteż należy podchodzić do nich z ostrożnością i pewną rezerwą.
5. Treść proroctwa musi być zgodna z Pismem Świętym i nauczaniem Kościoła. Jeśli tak nie jest, fałszywość jest ewidentna, bowiem Duch Święty nie przeczy samemu sobie.
6. Treść proroctwa powinna rozwijać w nas życie Chrystusa, pogłębiać wzajemną miłość. Jeśli natomiast pobudzi niezdrową ciekawość, wywoła chorobliwe pragnienia, odwróci naszą uwagę od Boga – należy je uznać za fałszywe.
Proroctwo może być przekazane w mowie wiązanej, w językach (wtedy jest potrzebna osoba z darem tłumaczenia języków), lub może to być fragment z Pisma Świętego, albo obraz.

DAR ŁEZ

Ten dar towarzyszy często nawróceniom, jest wyrazem stanu szczęścia wypływającego z doświadczenia bliskości kochającego i przebaczającego Boga. Bardzo często dar ten wiąże się ze stanem pocieszenia duchowego i towarzyszy doświadczeniu emocjonalnego uniesienia, które często pojawia się pod wpływem działania Boga. Dar łez jest więc zewnętrznym przejawem działania Boga w sercu człowieka, podczas którego doświadcza on szczególnego stanu pocieszenia, a jego dusza rozpala się miłością do Boga.

Dar łez ma charakter oczyszczający i rodzi w sercu poczucie wolności i szczęścia. Podobnie jak dar zaśnięcia w Panu, ma charakter daru “nietrwałego”, udzielanego w określonych momentach życia, ale może występować również w formie stałej (na przykład u św. Ignacego czy wielu innych świętych) i wtedy staje się cenną pomocą w procesie rozeznawania jako potwierdzenie działania Ducha Świętego.

 

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 9 z 21