Terminy Spotkań:

 

Listopad

 

02 XI 2017

SPOTKANIE MODLITEWNE 

godz. 19.00 czwartek (świetlica)

 

09 XI 2017 EUCHARYSTIA 

godz. 19.00  (czwartek)

 

16 XI 2017  

SPOTKANIE MODLITEWNE 

godz. 19.00 czwartek  (świetlica)

 

23 XI 2017 ADORACJA    

godz. 19.00 (czwartek)

 

30 XI 2017 

SPOTKANIE MODLITEWNE 

godz. 19.00 czwartek (świetlica)

Dzisiaj jest: 22 Listopad 2017    |    Imieniny obchodzą: Cecylia, Jonatan, Stefan


Licznik odwiedzin:

dzisiaj:56
wczoraj:57
w tym tygodniu208
w tym miesiącu:1799
razem:195628


Trwać przed Bogiem
 
Znalezione obrazy dla zapytania trwac pred bogiem
 
Po co to wszystko? Po co modlić się wytrwale i nie ustawać? Czemu ma służyć nasza obecność przed Bogiem? Te i podobne pytania pojawiają się, gdy ktoś doświadcza niewysłuchanych próśb czy zawiedzionych nadziei, a jego cierpliwości jest doświadczana ponad miarę. Wtedy warto spojrzeć na biblijnego Mojżesza, który trwał ufnie przed Panem z wzniesionymi do góry rękami, by wyprosić zwycięstwo nad nieprzyjacielskim oddziałem Amalekitów. Kiedy ręce Mojżesza opadały, wtedy przewagę zyskiwali Amalekici.
 
Modlitwa to nie tylko wypowiedzenie słów, ale przede wszystkim trwanie przy Bogu, nawet wtedy, kiedy wydaje się to beznadziejne. Przeżywając październik winniśmy uświadomić sobie, iż taką cierpliwą, wytrwałą modlitwą jest różaniec. Często w autobusie, w kolejce, czy na łóżku szpitalnym ktoś przesuwa paciorki różańca. Wielu młodych nosi pierścionki z dziesięcioma wypukłościami i używa ich do odmawiania modlitwy różańcowej.
 
Z jednej strony uderza nas prostota różańca, który dostępna jest dla każdego człowieka. Z drugiej zaś – zachwyca głębia ewangelicznego przesłania, które w sobie niesie. Francuski pisarz i poeta Charles Péguy wyznał na temat różańca: „Przez osiemnaście miesięcy nie byłem w stanie mówić Ojcze nasz… nie potrafiłem zaakceptować Jego woli! Modliłem się więc do Maryi. Modlitwy do Maryi są modlitwami ostateczności. Nie ma żadnej takiej modlitwy w całej liturgii, której najnędzniejszy z grzeszników nie mógłby wypowiedzieć w całej prawdzie. W całym mechanizmie zbawienia Zdrowaś Maryjo to ostatni ratunek, którego nie można zatracić. Modlitwa ta odmawiana sercem wzbudza pragnienie, by śpiewać, nie tylko głosem, ale całym życiem, miłość do Dziewicy Maryi”. Każde z tego typu świadectw pokazuje, jak Bóg rzeźbi w sercu człowieka niewidzialne kształty, jak pomaga dojrzewać i nabierać odwagi w podejmowaniu życiowych decyzji.
 
To wytrwałość w modlitwie ukazuje, do jakiego stopnia człowiekowi na danym darze zależy. Jeżeli komuś nie zależy, to nie będzie prosił, powie raz i skończy. Jeżeli komuś nie zależy na spotkaniu, zapuka do drzwi i odejdzie; ale jeżeli mu na tym spotkaniu zależy, to będzie stał pod drzwiami i pukał dotąd, dopóki drzwi się nie otworzą. A więc wytrwałość w modlitwie jest sprawdzianem wiary człowieka, jego zaufania Bogu. Ta wytrwałość z kolei powoduje wzrost w wierze, zbliża do Boga. Proszący nawiązuje bowiem ścisłą więź z tym, który może udzielić oczekiwanego daru.
 
Nie wszyscy jednak – nawet wśród katolików – wierzą w moc i skuteczność modlitwy. Powód? W naszej epoce człowiek bywa często rozczarowany brakiem natychmiastowych efektów. Jeszcze inni twierdzą, że wszystko, co nas spotyka, jest już zapisane w gwiazdach; nie unikniemy przecież swojego przeznaczenia; po co więc wytrwale modlić się i nie ustawać? To ważne pytanie. Być może, szukając odpowiedzi na nie, odnajdziemy na nowo sens słów, mechanicznie powtarzanych dotąd rano i wieczorem.
 
Pamiętajmy, by modlić się. Pomimo piętrzących się trudności, które są podobne do wojsk silnego przeciwnika. Pomimo przeszkód na drodze rozwoju duchowego w postaci osób bezwzględnych, przebiegłych i pozbawionych wrażliwości na los bliźnich, jak ewangeliczny sędzia. Pełni wytrwałości, pokory i wiary prośmy Boga: Panie, naucz mnie modlić się nieustannie i nie tracić nawet najmniejszej chwili.
 
ks. Leszek Smoliński
 

 

Zapraszamy na Jasną Górę, na Wielką Pokutę za wszystkie grzechy popełnione w Polsce.
 
To jest wydarzenie całego kościoła. Łączy wszystkie duchowości, wspólnoty, organizacje. Wszyscy czujcie się zaproszeni.
 
Naród Polski jest podzielony, dużo jest złości i zawiści. Wielu żyje w lęku, niepewności, w nałogach. To są skutki grzechów, które popełniliśmy, my i nasi przodkowie.
 
Przez wspólną „Wielką Pokutę” możemy zmienić bieg historii. Historii każdego z nas i całego świata. To jest czas potężnej walki cywilizacji życia z cywilizacją śmierci. To chwila wymagająca szybkiej i jasnej odpowiedzi każdego z nas.
 
Spotkanie poprowadzi ks. Dominik Chmielewski, konferencje i modlitwę ojcowie Antonello Cadeddu i Henrique Porcu misjonarze z Brazylii oraz ks. Piotr Glas.
 
Mszę Święta będzie celebrował Jego Ekscelencja ks. abp Stanisław Gądecki.
 
Patronat duchowy wydarzenia: Teresa Wielka,  błogosławiony Jerzy Popiełuszko, Święty Maksymilian Kolbe, Święty Wojciech, Święty Jan Paweł II, Święta Siostra Faustyna, sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński, Święty Stanisław Papczyński,  Święty Andrzej Bobola, Święty biskup Stanisław,  Święta królowa Jadwiga.
 
 
Podczas Mszy Świętej odbywającej się 15 października w Częstochowie podczas Wielkiej Pokuty w homilii Jego Ekscelencja ks. abp. Stanisław Gądecki rozpoczyna homilię rozważaniem postępowania młodszego syna z przypowieści o Miłosiernym Ojcu (Łk 15, 11-32) i podkreśla, że pierwszym warunkiem indywidualnej pokuty jest nawrócenie, które zakłada skruchę, bo jest ona prawdziwą przemianą duszy ludzkiej. Dobrym przykładem takiej prośby może być Psalm 51. Zaprawia to do pokory i uznania konieczności Bożego przebaczenia oraz ufności w to, że łaska Boża może przemienić nasze życie. Może to przejść w gest wyrażający się na zewnątrz, czyli czynienie pokuty. Czynić pokutę to przywrócić równowagę i harmonię zburzoną przez grzech, zmienić kierunek postępowania kosztem ofiary. Czynienie pokuty pomaga w przyjęciu autentycznego żalu za grzech. Jednak nawet najcięższa pokuta nie zrównoważy zła grzechu, ani nie wysłuży Bożego przebaczenia. Przebaczenie grzechów jest absolutnie darmowym darem Boga. Człowiek nie jest zdolny pojednać się z Bogiem, gdyby On tego nie zechciał w suwerennym akcie Swojego Miłosierdzia. Pokuta chrześcijańska jest autentyczna, kiedy wynika z miłości a nie z lęku, z chęci ukrzyżowania starego człowieka i narodzenia nowego człowieka z powodu Chrystusa. 
 
Następnie ksiądz arcybiskup wskazywał, że grzech indywidualny człowieka jest grzechem społecznym, jest grzechem konkretnego człowieka, który krzywdzi drugiego i całą wspólnotę ludzką, osłabia społeczeństwo w jego podstawach. Stosunki społeczne ogarnięte przez grzech stają się okazjami do grzechy i pokusami. Skłaniają one do grzechu, ale nie zmuszają do niego i nie są grzechem samym w sobie. To człowiek grzeszy a nie struktury społeczne. 
 
Grzech społeczny ma potrójne znaczenie: grzech każdego człowieka dotyczy także innych ludzi, ponieważ narusza ludzką solidarność; po drugie - niektóre grzechy są skierowane przeciwko bliźniemu i są zaprzeczeniem miłości bliźniego, gdy grzesznik bezpośrednio krzywdzi drugiego np. przeciwko sprawiedliwości, czyny przeciwko prawom osoby ludzkiej: do życia, nietykalności fizycznej  czy wolności drugiego człowieka, zwłaszcza wyznawania wiary i wielbienia Boga; społecznym można nazwać czyny i zaniedbania rządzących, jeśli mają władzę i nie angażują się w dzieje ulepszania czy przemiany społeczeństwa według wymogów i możliwości na danym etapie dziejów  i pracowników, którzy nie dopełniają obowiązku obecności i współpracy w budowania przedsiębiorstwa dobra wspólnego dla nich, dla rodzin, dla całego społeczeństwa; po trzecie skutki grzechu społecznego niszczą relacje między różnymi wspólnotami ludzkimi np. walka klas, uporczywe przeciwstawianie się narodu przeciwko drugiemu  narodowi, jednych grup innym grupom.
 
Grzech indywidualny staje się grzechem społecznym.  Dzieje się tak dlatego, że wola człowieka jest uwarunkowana społecznie, a także dlatego, że grzech wywiera wpływ na struktury społeczne, przez co są jakby naznaczone przez grzech i stają się przeciwne Ewangelii.  Z jednej strony człowiek, który grzeszy wpływa na struktury społeczne, a z drugiej strony społeczność żyjąca niezgodnie z zasadami moralnymi wpływa na czynienie zła przez pojedynczego człowieka, a przez to ma charakter zwrotny. Stworzone warunki społeczne i prawo wpływają na człowieka i powodują, że nie może on żyć uczciwie, dochodzi do przekonania, że życie uczciwe jest niemożliwe albo co najmniej nie ma sensu. W ten sposób człowiek ulega stopniowej, systematycznej i wręcz niedostrzegalnej demoralizacji, staje się niezdolny do zwalczania o własnych siłach zła. Taki człowiek żyje więc w ciągłym grzechu, albo w świadomości przekraczania prawa i w ciągłym lęku przed odpowiedzialnością, a tym samym popada w stan obojętności wobec grzechu i zatraca swoją odpowiedzialność moralną.
 
Grzech nie jest w historii zbawienia czymś najważniejszym, czymś czego nie można zwyciężyć. Słowo Boże uczy nie tylko tego, że człowiek może zgrzeszyć ale też uczy Dobrej Nowiny, że Bóg chce i może człowieka wyzwolić z grzechu. To Jezus Chrystus odkupił człowieka i to odkupienie jest synonimem miłości potężniejszej niż grzech. On jest Zbawicielem człowieka. Ta Miłość odnosi ostateczne zwycięstwo nad grzechem i nie może jej udaremnić żaden grzech jednostek, narodów czy całej ludzkości.
 
Kościół nauczając o grzechu wskazuje drogę powrotu do Boga i pojednanie z Nim. Kościół czasami nawołuje do szczególnej pokuty społecznej, przypominając, że pokuta indywidualna w pewnych sytuacjach nie wystarcza. Istnieją grzechy zbiorowe, gdzie ludzie publicznie grzeszą. Społeczeństwo pochwala te grzechy nie protestując przeciwko nim, nie robiąc nic w tym kierunku, aby wyzwolić się z niech. Dlatego też potrzeba, aby pokuta także była czyniona publicznie. Społeczne pełnienie pokuty jest potrzebne, aby ludzie żyjący w grzechu społecznym zaczęli mieć niespokojne sumienie, stracili ten spokój grzechu. Trzeba się modlić publicznie, aby byli pobudzani do nawrócenia.
 
Panuje błędne przekonanie o grzechu międzypokoleniowym, dla którego nie ma żadnego uzasadnienia ani w Piśmie Świętym , ani w Tradycji. Grzech jest zawsze grzechem poszczególnej osoby, bo wymaga jej osobistej decyzji. Także karę za grzech ponosi człowiek osobiście i to on powinien pokutować za swój grzech. Jedyny grzech przechodzący z pokolenia na pokolenie to grzech pierworodny, który nie ma osobistej woli czynienia. Zrzucanie winy za swoje postępowanie na swoich przodków, to uciekanie od odpowiedzialności za swoje grzechy i brak chęci do nawrócenia i do zmiany i zwolnienie się od z postawy czujności i popełniania kolejnych grzechów. Tymczasem chrześcijanina powinna cechować postawa nieustannego czuwania o której poucza św. Piotr:" Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu" (1P 5,8-9) - zakończył arcybiskup Gądecki.

Relacja z Częstochowy.

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 6 z 21