Terminy Spotkań:

 

 LIPIEC

 

 I SIERPIEŃ 2019

 

CZAS WYPOCZYNKU

I REKOLEKCJI

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzisiaj jest: 17 Lipiec 2019    |    Imieniny obchodzą: Aneta, Bogdan, Aleksy

Logowanie




Licznik odwiedzin:

dzisiaj:115
wczoraj:290
w tym tygodniu682
w tym miesiącu:4314
razem:299514


Witamy, Gościu Serdeczny
Proszę zaloguj się albo zarejestruj.    Nie pamiętasz hasła?

Zaczekaj...
(1 wejść) (1) Gość
Modlitwa....
Jak ją przeżywam....
Jakie są moje ulubione modlitwy....
Moje trudności na modlitwie...
W dół
Odpowiedz
Nowy wątek
Strona: 1
TEMAT: Zaczekaj...
#100
Zaczekaj... 8 lat(a), 9 mies. temu  
* * * * *
Zaczekaj

Kiedy się modlisz — musisz zaczekać
wszystko ma czas swój
wiedzą prorocy
trzeba wciąż prosząc przestać się spodziewać
niewysłuchane w przyszłości dojrzewa
to niespełnione dopiero się staje
Pan wie już wszystko nawet pośród nocy
dokąd się mrówki nadgorliwe spieszą
miłość uwierzy przyjaźń zrozumie
nie módl się skoro czekać nie umiesz


ks. Jan Twardowski, Wszędy pełno Ciebie, s.209n.
Wpisz kod   
Zauważ, choć paski z kodem i Buźki nie są wyświetlane, można korzystać z BBCode i ikon emocji
Emilka

Reply Quote
 
#101
Jeśli się modlisz, umiej czekać 8 lat(a), 9 mies. temu  

Najczęściej modlimy się wtedy, kiedy modlitwa przynosi nam radość, spokój, albo kiedy chcemy cokolwiek wyprosić dla siebie.

Szybko zniechęcamy się, jeżeli jesteśmy nie wysłuchani.
Tymczasem ten, który się modli, musi zaczekać.

Jak często to, o co prosimy, w przyszłości dojrzewa.
Poza tym modlitwa to nie tylko wypowiedzenie słów, ale przede wszystkim trwanie przy Bogu,
nawet wtedy kiedy wydaje się to beznadziejne.

Jezus wyraźnie mówi, że weźmie w obronę tych, którzy dniem i nocą są przy Nim.

Właśnie wtedy, kiedy mówi o cierpliwej, wytrwałej modlitwie, stawia pytanie, czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie.
Pragnie spotkać się z tymi, którzy się modlą, zwłaszcza jeżeli są powołani w szczególny sposób — do modlitwy.

Nie zapominajmy jednak słów Jezusa: "O cokolwiek prosić będziecie..."
A więc mamy się modlić nawet o to najmniejsze.
W ten sposób okazujemy Bogu swoją ufność.
Biegniemy do Niego jak dzieci do ojca.

Taką cierpliwą, wytrwałą modlitwą jest różaniec.
Kiedy powtarzamy „Zdrowaś Maryjo", to tak,
jakbyśmy nieustannie trzymali się ręki Matki Boskiej,
a kiedy wymawiamy imię Jezus — jakbyśmy wciąż pukali do drzwi Jego domu.
Wpisz kod   
Zauważ, choć paski z kodem i Buźki nie są wyświetlane, można korzystać z BBCode i ikon emocji
Emilka

Reply Quote
 
#102
Wzniesione ręce Mojżesza, Jezusa, moje 8 lat(a), 9 mies. temu  
o. Augustyn Pelanowski OSPPE

Kiedy ustaje chęć do modlitwy, wówczas gaśnie w nas chęć do czegokolwiek, a co najgorsze, łatwo zniechęcamy się trudnościami i poddajemy się rozpaczy.
Modlitwa działa potężniej niż najlepsza rozmowa z najlepszym przyjacielem. Zaczyna się zawsze od świadomości obecności Boga. Świadomość ta trwa całodobowo i jest głębsza niż czas. Ciągle odczuwam całym sobą Jego bliskość i gotowość do wysłuchania mnie. Rene Voillaume napisał, że skutki modlitwy są dla nas dostępne dopiero wówczas, gdy poświęcimy na modlitwę dostatecznie dużo czasu.

Dzisiaj Jezus przytacza przypowieść dotyczącą sytuacji, w których natrafiamy na przerastające nas przeciwności. Ten motyw jest wzmocniony lekcją z Księgi Wyjścia, opowiadającą o walce w Refidim. Mojżesz trzymał wzniesione w górę ręce, modląc się za cały lud, zmagający się zbrojnie z Amalekitami. Gdy jego ręce opadały, przegrywali też Izraelici. Dlatego Aaron i Chur wspierali z kolei jego, by ręce mu nie opadały ani na chwilę. Setki razy przekonywałem się o tym, i zapewne nie tylko ja, jak modlitwa wpływała na tych, za których się modliłem, i jak jej brak powodował upadek innych.

Choć trzeba samotności, by się modlić, to jednak właśnie modlitwa jest najskuteczniejszym wsparciem dla bliźnich. Ręce Mojżesza aż do zachodu słońca były stale wzniesione wysoko. Dosłownie jednak napisano: „jego ręce były zaufaniem” (EMUNA). Bardziej można ufać rękom, które za ciebie się modlą, choć nawet nie ściskają cię serdecznie, niż tym, które cię tylko poklepują po ramieniu. Doprawdy niewiele jest przyczyn, które tak wyraźnie przymnażają wiary, jak ta wyjątkowa, kiedy dostrzegamy skutki naszej modlitwy przeobrażającej klęskę w zwycięstwo. Sylwetka Mojżesza ze wzniesionymi ponad głową rękami wpisuje się w obraz Jezusa wiszącego na krzyżu. Jego dłonie nie były wspierane przez przyjaciół, lecz przybite na krzyżu aż do śmierci. Ręce Jezusa na zawsze są godne zaufania, gdyż nigdy nie opadną.

Jezus mówi, że nawet sędzia ateista i egoista uległby komuś, kto przyprawiałby go swoim naprzykrzaniem się o sińce pod oczami. Tym bardziej Bóg nie będzie zwlekał z pomocą tym, którzy dniem i nocą do Niego wołają. Bez trudu wyczuwamy intencję Jezusa: bardzo zależy Mu na tym, by nas przekonać o sensowności proszenia Boga, aby pokonał to wszystko, co sprzeciwia się naszemu życiu. Przeszkodą dla Izraela byli Amalekici, dla wdowy ktoś, kogo nazywała przeciwnikiem ANTIDIKOS. Nie bez powodu tym samym słowem św. Piotr nazywa diabła: „przeciwnik wasz diabeł jak lew ryczący krąży, szukając, kogo by pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!”. Nawet jeśli wszystkie przeciwności losu powodują opadanie rąk z bezradności, pamiętajmy o Tym, którego ręce nigdy nie opadną i w którego dłoniach jest nasze zaufanie.


http://goscniedzielny.wiara.pl/?grupa=6&art=1286959520&dzi=1104759141&idnumeru=1286884630
Wpisz kod   
Zauważ, choć paski z kodem i Buźki nie są wyświetlane, można korzystać z BBCode i ikon emocji
Emilka

Reply Quote
 
#111
Modlić się, aby być sobą 8 lat(a), 9 mies. temu  
o. Augustyn Pelanowski OSPPE

Trzeba się modlić, by zdobyć siłę, ale nie po to, by udawać silnego. Modlitwa staje się niebezpiecznym zagrożeniem dla kogoś, kto ją wykorzystuje, by innymi gardzić.
Zaczyna się od porównywania z innymi w celu rozdęcia swojego ego. Każde porównywanie zalatuje demonem, zarówno takie, które ma na celu triumfowanie, jak i takie, które napędza pogardę do siebie. Każdy z nas jest nieporównywalny i, co najwyżej, nie jest taki, jaki powinien być, a nie taki, jak inni. Nikt nie powinien być dla mnie obiektem porównywania, bo mam być sobą, a nie kimś – nawet jeśli to bycie KIMŚ oznaczałoby wielkość lub świętość.

Gdyby celnik modlił się słowami „Panie, żałuję, że nie jestem tak czysty i wierny jak ten tam stojący z przodu faryzeusz”, jego modlitwa też nie byłaby miła Bogu. Celnik po prostu widzi prawdę o sobie i ją wyznaje, ani nawet na chwilę nie spogląda na faryzeusza, by się z nim porównać. Zbyt wielu z nas popełnia ten karygodny błąd – przygląda się innym, zamiast sobie. Nieważne, czy czyni to po to, by się pysznić, czy po to, by sobą wzgardzić. W życiu duchowym porównywanie zawsze jest błędem. Ponadto głęboka modlitwa daje tak prawdziwy obraz samego siebie, że człowiek uświadamia sobie, że jego istnienie wobec Boga jest nicością, bez względu na to, czy aktualnie jest się grzesznikiem większym, czy mniejszym. Wobec Boga nikt nie jest KIMŚ! Modlimy się nie dlatego, bo jest to przyjemne albo dlatego, że mamy taką psychologiczną potrzebę, tylko dlatego, że jesteśmy świadomi miłości Boga.

Większość doskonale obywa się bez modlitwy, gdyż modlitwa jest zrozumiała i upragniona dopiero wtedy, gdy się przekroczy granice tego, co naturalne, i gdy się dozna choć raz miłości Ojca do dziecka. Taką relację kreuje prawdziwa modlitwa. Trzeba zacząć się modlić, aby odczuć w sobie to pragnienie modlitwy. Bez doświadczenia modlitwy nie jest możliwe jej pragnienie. Ono wzrasta, gdy coraz więcej czasu poświęcamy modlitwie. Przyglądając się celnikowi, nie sposób nie zauważyć jego uniżenia. Stoi z daleka, manifestując w ten sposób tęsknotę za bliskością i jednocześnie poczucie jej niegodności. Osiąga upodobanie Boga dzięki temu, że nie podoba się narcystycznie sobie i liczy wyłącznie na miłosierdzie. Nie gra roli, nie maskuje się i nie zakłamuje prawdy o sobie.

Możliwe, że do końca życia będziemy się zmagać z pewnymi grzechami, wadami czy nałogami, bylebyśmy nie przestali ich nazywać grzechami i nie zaprzestali się do tego przyznawać. Bóg nie oczekuje od nas ideału, tylko prawdy, którą trzeba niekiedy powtarzać latami przy konfesjonale. I to nie dlatego, że Bóg jej nie zna, tylko dlatego, że nie jest nam łatwo uznać ją w sobie samych. Świadomość prawdy o swej nędzy jest bólem. Prawdziwe bóle ludzkie należą najpierw do Boga i trzeba Mu je oddawać w ratach, ponieważ nie stać nas na pozbycie się ich w całości.



artykuł z numeru 42/2010 24-10-2010 Gościa Niedzielnego.
Wpisz kod   
Zauważ, choć paski z kodem i Buźki nie są wyświetlane, można korzystać z BBCode i ikon emocji
Emilka

Reply Quote
 
#163
Rozwój życia modlitwy 8 lat(a), 3 mies. temu  
Modlitwa jest "wzniesieniem duszy do Boga lub prośbą skierowaną do Niego o stosowne dobra" (KKK 2559). Stanowi ona zatem pewien sposób bycia człowieka wobec Boga. To modlitewne przeżycie, do jakiego dochodzi człowiek na bazie naturalnego poznania Boga i samego siebie, zostaje dopełnione objawieniem Boga w Jezusie Chrystusie. W Nim Bóg staje się obecny dla człowieka jako wspólnota Osób: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Modlitwa chrześcijańska jawi się więc jako osobowe bycie człowieka z Bogiem, dokonujące się przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie. Uzdalnia do tego człowieka Duch Święty (1 Kor 12,3), który mieszkając w głębi serca człowieka, wspomaga go w modlitwie, a nawet modli się w nim, z nim i za niego (Rz 8, 26-27). Modlitwa, jako źródło i przejaw życia duchowego, stanowi niezbędny warunek, bez którego nie może być mowy o rozwoju duchowym. Z określenia modlitwy jako osobowego bycia człowieka z Trójjedynym Bogiem wynikają jej zasadnicze rodzaje i rozwój. (...)

ks. Leszek Smoliński

http://zeszytyodnowy.eu/index.php?option=com_content&view=article&id=154:rozwoj-ycia-modlitwy-&catid=17:11122011&Itemid=
Wpisz kod   
Zauważ, choć paski z kodem i Buźki nie są wyświetlane, można korzystać z BBCode i ikon emocji
Ula

Reply Quote
 
Do góry
Odpowiedz
Nowy wątek
Strona: 1